Ile dzieci chcą mieć Polacy? Zobacz dane z rządowego raportu

To dobra wiadomość w dobie kryzysu demograficznego: Polacy w odróżnieniu od Zachodu wciąż są tradycyjnym społeczeństwem i wysoko cenią sobie małżeństwo, rodzinę i dzieci. Tylko 1/5 osób badanych nie wie lub nie planuje świadomie posiadania dziecka. To inne plemię, o innym profilu wartości. Stabilizacja życiowa, mieszkanie i dobre zarobki oraz pozytywne doświadczenia z własnej rodziny zdecydowanie sprzyjają posiadaniu potomstwa. Preferujemy model 2+2, ale po latach często żałujemy, że nie powiększyliśmy rodziny.

Czy Polacy chcą mieć rodzinę? A jeśli tak, to ile chcą mieć dzieci? Rozglądamy się dokoła po znajomych i widzimy wiele różnych modeli i preferencji. Sytuacja demograficzna w Polsce robi się coraz bardziej dramatyczna. Tego typu pytania naprawdę stanowią o przyszłości naszego kraju. Prognoza magazynu Lancet przewiduje dla Polski w 2100 roku w wersji optymistycznej 15 mln obywateli, w wersji pesymistycznej zaledwie 13 mln, czyli ok. 1/3 obecnego stanu. Dzieci to więc sprawa wagi państwowej, a pytanie o preferencje prokreacyjne Polaków jest tu naprawdę kluczowe. Skoro ilu Polaków tyle odpowiedzi, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej zleciło specjalny raport, który do problemu wielkości rodziny podszedł w sposób systematyczny. Raport (data publikacji 2021) zawiera także stosowne rekomendacje dla polityk publicznych. Wykonawcą badań sondażowych była firma ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku.

Rodzina 2+2

Okazuje się, że najbardziej pożądanym wzorem rodziny jest model 2+2 (dwoje rodziców plus dwoje dzieci). Ogólnie Polacy wciąż bardzo cenią życie rodzinne, dziecko daje pełnię szczęścia, spełnienie życiowe i umacnia relację z partnerem (odpowiedzi odpowiednio 44% i  68% badanych). 60% osób, które nie założyły rodziny chciałoby zawrzeć związek małżeński i mieć dzieci, choć postawy te topnieją z czasem (twierdzi tak 73% 18-19 latków, 71% 20-24 latków, 67% 25-19 latków i 56% 30-34 latków i tylko 43% 35-40 latków). Potwierdza się więc ludowa mądrość, że z małżeństwem i dziećmi należy się spieszyć. Motywacją z kolei do zawierania małżeństwa jest głównie miłość i przywiązanie (79% odpowiedzi) oraz bezpieczeństwo i stabilizacja, jaką daje małżeństwo (54% odpowiedzi), a następnym motywem w kolejności jest chęć przypieczętowania związku i podniesienia go na wyższy poziom (36%), tylko w 14 % występuje motywacja religijna.

Dziecko to przede wszystkim owoc miłości do konkretnej osoby i pozostawienie po sobie śladu, inne motywy schodzą na dużo dalszy plan. Nawet obowiązki rodzinne są określane przez badanych jako miłe i przyjemne.  Nadal jesteśmy więc dość tradycyjnym społeczeństwem. Tylko dla 25% badanych dziecko to obciążenie i utrudnienie. „Model wielodzietnej rodziny jest bardziej popularny na terenach wiejskich, a w dużych miastach kojarzony jest głównie z patologią i biedą” – czytamy w raporcie (s.29). Tak więc ten niesłuszny pogląd wciąż w Polsce niestety pokutuje. Z drugiej strony, tylko lub aż 1/5 osób badanych nie wie lub nie planuje świadomie posiadania dziecka.

Motywacja do posiadania dzieci

Jakie czynniki wpływają więc na decyzje prokreacyjne? Wśród osób, które nie chcą mieć dzieci życiowym priorytetem jest wolność, niezależność, samorozwój i tzw. święty spokój, dziecko prawdopodobnie postrzegają tu jako utrudnienie. Osoby które deklarują posiadanie dzieci mają zupełnie inny system wartości: dla nich naczelną życiową wartością jest założenie rodziny, a nie wolność czy niezależność, mimo, że w równym stopniu cenią sobie rozwój i stabilizację jak grupy dystansujące się do posiadania dziecka, praca traktowana jest więc tu w sposób bardziej instrumentalny. W pewnym stopniu różnicują nas tu kwestie wiary i religii, 80% małżeństw kościelnych versus 59% małżeństw cywilnych planuje posiadanie dziecka. Silnie różnicującym czynnikiem jest tu także małżeństwo, osoby w konkubinacie czy nie będące w związku rzadziej rozważają posiadanie dziecka.

Pozytywne doświadczenia z rodziny pochodzenia także pomagają w podejmowaniu decyzji o dziecku (brak rozwodu, konkubinatu, posiadanie rodzeństwa). Szczęście własnych rodziców zdecydowanie (w 67%) skłania do posiadania własnego dziecka. Suma sumarum, to tak, jakby Polska składała się tu z co najmniej dwóch oddzielnych plemion. Zarówno szczęście rodzinne, jak i jego brak same się replikują.

Osoby młode raczej odkładają rodzicielstwo na później, na pierwszym miejscu stawiając stabilizację: wykształcenie, rozwój zawodowy i stabilne dochody (np. dobra praca, mieszkanie). Pomimo, że 18-24 latkowie w 72% planują posiadanie dzieci, procent ten stopniowo spada do 50% w wypadku 30- 40 latków (czyżby z czasem nie chciało nam się już mieć dzieci?). Zła sytuacja finansowa (np. bezrobocie) także zdecydowanie hamuje plany związane z posiadaniem potomstwa i badani formułowali tu kategoryczne „nie”. Brak łatwego i taniego dostępu do specjalistycznej służby zdrowia (a więc nie tylko brak mieszkania lub kiepskie warunki mieszkaniowe) również blokują decyzję o posiadaniu dziecka i ułatwienia w tej sferze mogłyby być pomocne.

Poszerzenie rodziny

A co mogłoby sprawić, aby ci którzy już posiadają dziecko, chcieli poszerzyć rodzinę? Czynnikiem blokującym są tu przede wszystkim warunki mieszkaniowe, a także finansowe oraz trudności z zapewnieniem dzieciom opieki np. w czasie pracy. W odpowiedziach pojawiają się także kwestie zdrowotne, duża różnica wieku pomiędzy dziećmi, obawa przed kolejnym trudnym porodem. Rodzice jedynaków wyróżniają się tu – przede wszystkim cenią sobie osobistą niezależność i obawiają się odpowiedzialności związanej z kolejnym dzieckiem.

W rekomendacjach do kształtowania polityki prorodzinnej państwa postuluje się (s.96): „wprowadzenie przepisów, które umożliwiłyby rodzicom łączenie pracy zawodowej i opieki nad dzieckiem; wsparcie mieszkaniowe obecnych i przyszłych rodziców; aktywizację zawodową rodziców oraz zabezpieczenie ich interesów poprzez ochronę przed degradacją i zwolnieniem; działania o charakterze informacyjnym”.

Adresatem dalszych szczegółowych rekomendacji jest zarówno obszar polityki demograficznej, polityki zatrudnienia, samorządy (np. zwiększenie liczby żłobków i przedszkoli), pracodawcy (ułatwienia w modelu pracy – praca zdalna, na część etatu itp.), obszar polityki mieszkaniowej, pomocy społecznej, polityki zdrowia. Choć nacisk położony jest tu na rodziców pracujących, rekomenduje się także ułatwienia dla rodziców, którzy preferują samodzielną opiekę nad małym dzieckiem. Na koniec należy zauważyć, że około 1/3  badanych lub lekko powyżej dopiero z czasem zdaje sobie sprawę, że chciałaby mieć więcej dzieci: 37% żałuje, że nie ma dzieci, 30% że nie ma ich więcej, 36% żałuje, że nie skupiło się więcej na rodzinie, a 32% mówi, że gdyby mogło, to chciałoby mieć więcej dzieci. No cóż, mądry Polak po czasie.

Miejmy nadzieję, że dla wielu czytelników, wciąż nie jest jeszcze za późno. Może nie warto czekać na spełnienie marzeń widocznych także w badaniach: dom na przedmieściach, pies, dobra praca, małżeństwo, a potem dopiero dwójka, maksymalnie trójka dzieci.

W artykule wykorzystano dane z następujących raportów:

Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej (marzec 2021). Badania warunków do poprawy kondycji demograficznej Polski wraz z rekomendacjami zmian w obszarze godzenia życia zawodowego i prywatnego”, Warszawa, wykonawca: ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku https://www.gov.pl/web/demografia/diagnoza-sytuacji-demograficznej

Vollset ,S.E., Goren, E., Yuan, Ch-W,  Cao, J., Smith, A.E., Hsiao,T., Bisignano, C., Azhar, G.S., Castro, E., Chalek, J., Dolgert, A.J., Frank, T., Fukutaki, K., Hay, S.I., Lozano, R., Mokdad, A.H., Nandakuma, V., Pierce, M.,Pletcher, M., Robalik, T., Steuben, K.M., Wunrow, H.Y., Zlavog, B.S., Murray, Ch.J.L.(14-07-2020). Fertility, mortality, migration, and population scenarios for 195 countries and territories from 2017 to 2100: a forecasting analysis for the Global Burden of Disease Study. Lancet, online: https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(20)30677-2/fulltext [dostęp: 4-09-2020].

CZYTAJ TAKŻE: Dlaczego polska demografia dalej się nie odradza?