Dramat ukraińskich dzieci. Trybunał w Hadze nakazał aresztowanie Putina i rzecznik praw dziecka

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze oskarżył 18 marca o zbrodnie wojenne i wydał nakaz aresztowania prezydenta Rosji Władimira Putina, a także rzecznik praw dziecka przy prezydencie Federacji Rosyjskiej Marię Lwową-Biełową. Zarzucono jej masowe wywożenie do Rosji tysięcy dzieci ukraińskich, przetrzymywanie ich w obozach i przekazywanie ich rodzinom rosyjskim, co warunkach toczącej się wojny uznaje się za zbrodnie wojenne.

Maria Lwowa-Biełowa jest zoną księdza prawosławnego, wyświęconego w 2019 i w tym samym roku ona sama została członkiem rządzącej partii „Jedna Rosja“ i niemal natychmiast wybrano ją do prezydium tego ugrupowania. Wcześniej stała na czele działającej w Penzie fundacji na rzecz niepełnosprawnych i osób w podeszłym wieku, zbierając środki na pomoc dla nich. Wykazywała się wielką aktywnością, szeroką odnotowywaną w mediach. Objęła opieką kilkanaścioro niepełnosprawnych dzieci, organizowała masowe chrzty chorych malców, stając się ich matką chrzestną. Sama ma pięcioro swoich dzieci i tyle samo adoptowanych.

Nadużycia w domach dla niepełnosprawnych

Jednocześnie do miejscowych środków przekazu często napływają doniesienia na nią z domów dla niepełnosprawnych nt. nadużyć, jakich się ponoć dopuszcza, o pożyczkach zaciąganych w imieniu chorych, a którymi rozporządza jej fundacja, ale sygnały nie pociągały za sobą żadnych dochodzeń. Oskarża się ją również o grubiański stosunek do dzieci, z którymi kontaktuje się, według tych źródeł, tylko wtedy, gdy na miejscu pojawiają się media i sponsorzy. Często też przyjmuje w swym domu osierocone dzieci, którym obiecuje adopcję, po czym wracają one znów do sierocińców.

Sama M. Lwowa-Biełowa tworzy jednak medialny wizerunek młodego lidera, a przyjęcie święceń kapłańskich przez jej męża, który do tego czasu był informatykiem-programistą, przydało jej obraz także dobrodziejki kościelnej.

Pod koniec 2021 prezydent W. Putin powołał ją na rzecznika praw dziecka na miejsce Anny Kuzniecowej, zresztą również żony księdza.

Dramat ukraińskich dzieci

O wywlekaniu dzieci ukraińskich z ziem okupowanych przez wojska rosyjskie zaczęto mówić zaraz na początku wojny w lutym 2022 r. Początkowo strona rosyjska twierdziła, że chodzi wyłącznie o sieroty, które na trwale przebywały w swych domach, które wywożono do Rosji, aby mogły je adoptować miejscowe rodziny, głównie na Dalekim Wschodzie. Ale 8 marca ub.r. paryski dziennik „Le Monde“ zamieścił list otwarty grupy intelektualistów i psychiatrów dziecięcych, zatytułowany „Deportowanie dzieci ukraińskich do Rosji ma oznaki ludobójstwa“. Obok innych zagadnień zaznaczono w nim, że „przymusowe przesiedlanie niepełnoletnich do Rosji jest częścią programu Władimira Putina zmierzającego do wykorzenienia tożsamości i narodu ukraińskiego“.

13 kwietnia tegoż roku rzeczniczka Lwowa-Biełowa oświadczyła na Ogólnorosyjskim Forum “Abyś żył i wychowywał się w rodzinie”, że „ważne jest, aby dzieci bez rodziców z Republik Ludowych Donieckiej i Ługańskiej wzrastały w rodzinach rosyjskich“. W lipcu ujawniono, iż 108 dzieci w wieku od 5 do 16 lat z sierocińców w “Republice Donieckiej“ znalazły się w rodzinach adopcyjnych w Moskwie oraz w obwodach moskiewskim, woroneskim, kałuskim i tulskim oraz w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Wszystkie dzieci otrzymały obywatelstwo rosyjskie na podstawie uproszczonej procedury.

Czytaj także:

8 sierpnia rzecznik zapowiedziała, że około 400 dzieci z “Republiki Ługańskiej“ mogą być adoptowane przez rodziny w 11 obwodach rosyjskich. Dodała, że są to tylko takie dzieci, które długi czas mieszkały w sierocińcach. A 30 tegoż miesiąca szef państwa uprościł przyznawanie obywatelstwa rosyjskiego sierotom ukraińskim. Komentując ten krok Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy podkreśliło, iż w ten sposób „Putin zalegalizował w praktyce porywanie dzieci“.

Oskarżenia Trybunału Sprawiedliwości

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze oskarżył 18 marca o zbrodnie wojenne i wydał nakaz aresztowania prezydenta Rosji Władimira Putina, a także rzecznik praw dziecka przy prezydencie Federacji Rosyjskiej Marię Lwową-Biełową. Zarzucono jej masowe wywożenie do Rosji tysięcy dzieci ukraińskich, przetrzymywanie ich w obozach i przekazywanie ich rodzinom rosyjskim, co warunkach toczącej się wojny uznaje się za zbrodnie wojenne.

Maria Lwowa-Biełowa jest zoną księdza prawosławnego, wyświęconego w 2019 i w tym samym roku ona sama została członkiem rządzącej partii „Jedna Rosja“ i niemal natychmiast wybrano ją do prezydium tego ugrupowania. Wcześniej stała na czele działającej w Penzie fundacji na rzecz niepełnosprawnych i osób w podeszłym wieku, zbierając środki na pomoc dla nich. Wykazywała się wielką aktywnością, szeroką odnotowywaną w mediach. Objęła opieką kilkanaścioro niepełnosprawnych dzieci, organizowała masowe chrzty chorych malców, stając się ich matką chrzestną. Sama ma pięcioro swoich dzieci i tyle samo adoptowanych.

Czytaj także:

Jednocześnie do miejscowych środków przekazu często napływają doniesienia na nią z domów dla niepełnosprawnych nt. nadużyć, jakich się ponoć dopuszcza, o pożyczkach zaciąganych w imieniu chorych, a którymi rozporządza jej fundacja, ale sygnały nie pociągały za sobą żadnych dochodzeń. Oskarża się ją również o grubiański stosunek do dzieci, z którymi kontaktuje się, według tych źródeł, tylko wtedy, gdy na miejscu pojawiają się media i sponsorzy. Często też przyjmuje w swym domu osierocone dzieci, którym obiecuje adopcję, po czym wracają one znów do sierocińców.

Sama M. Lwowa-Biełowa tworzy jednak medialny wizerunek młodego lidera, a przyjęcie święceń kapłańskich przez jej męża, który do tego czasu był informatykiem-programistą, przydało jej obraz także dobrodziejki kościelnej.

Pod koniec 2021 prezydent W. Putin powołał ją na rzeczniczkę praw dziecka na miejsce Anny Kuzniecowej, zresztą również żony księdza.

Dzieci do adopcji

O wywlekaniu dzieci ukraińskich z ziem okupowanych przez wojska rosyjskie zaczęto mówić zaraz na początku wojny w lutym 2022 r. Początkowo strona rosyjska twierdziła, że chodzi wyłącznie o sieroty, które na trwale przebywały w swych domach, które wywożono do Rosji, aby mogły je adoptować miejscowe rodziny, głównie na Dalekim Wschodzie. Ale 8 marca ub.r. paryski dziennik „Le Monde“ zamieścił list otwarty grupy intelektualistów i psychiatrów dziecięcych, zatytułowany „Deportowanie dzieci ukraińskich do Rosji ma oznaki ludobójstwa“. Obok innych zagadnień zaznaczono w nim, że „przymusowe przesiedlanie niepełnoletnich do Rosji jest częścią programu Władimira Putina zmierzającego do wykorzenienia tożsamości i narodu ukraińskiego“.

13 kwietnia tegoż roku rzeczniczka Lwowa-Biełowa oświadczyła na Ogólnorosyjskim Forum “Abyś żył i wychowywał się w rodzinie”, że „ważne jest, aby dzieci bez rodziców z Republik Ludowych Donieckiej i Ługańskiej wzrastały w rodzinach rosyjskich“. W lipcu ujawniono, iż 108 dzieci w wieku od 5 do 16 lat z sierocińców w “Republice Donieckiej“ znalazły się w rodzinach adopcyjnych w Moskwie oraz w obwodach moskiewskim, woroneskim, kałuskim i tulskim oraz w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Wszystkie dzieci otrzymały obywatelstwo rosyjskie na podstawie uproszczonej procedury.

8 sierpnia rzeczniczka zapowiedziała, że około 400 dzieci z “Republiki Ługańskiej“ mogą być adoptowane przez rodziny w 11 obwodach rosyjskich. Dodała, że są to tylko takie dzieci, które długi czas mieszkały w sierocińcach. A 30 tegoż miesiąca szef państwa uprościł przyznawanie obywatelstwa rosyjskiego sierotom ukraińskim. Komentując ten krok Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy podkreśliło, iż w ten sposób „Putin zalegalizował w praktyce porywanie dzieci“.

Czytaj także:

14 czerwca regionalny dyrektor Funduszu Narodów Zjednoczonych ds. Dzieci (UNICEF) w Europie i Azji Środkowej Afshan Khan oświadczyła, iż malcy ukraińscy, wywożeni do Rosji po rozpoczęciu wojny, nie powinni być adoptowani przez rodziny rosyjskie. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego przymusowe deportowanie nieletnich i niepełnoletnich do kraju-agresora jest uważane za zbrodnię przeciw ludzkości.

Według oficjalnych danych gen. Michaiła Mizincewa (zwanego “rzeźnikiem z Mariupola”) – dyrektora rosyjskiego Ośrodka Zarządzania Obroną Narodową – od rozpoczęcia wojny do 18 lipca ub.r. do Rosji wywieziono 307 423 dzieci, w tym od 2 do 5 tys. stanowiły sieroty, pozostałe zaś przewieziono „na rehabilitację, wypoczynek do obozów lub ewakuowano w bezpieczne miejsce“. Strona ukraińska twierdzi, iż do owego dnia do Rosji deportowano prawie 700 tys. dzieci, dodając, że wielu rodziców nie ma łączności ze swymi dziećmi ani nie wiedzą, gdzie one przebywają.

Konferencja o bezprawnej deportacji

W listopadzie 2022 w Paryżu odbyła się konferencja międzynarodowa nt. „bezprawnej deportacji dzieci z Ukrainy w czasie pełnowymiarowej agresji Rosji“. Amerykańsko-francuski pisarz pochodzenia żydowskiego Jonathan Littell (którego przodkowie pochodzili z ziem polskich) zrównał na niej metody działania Rosjan z nazistami, którzy na siłę adoptowali dziesiątki tysięcy „aryjskich“ dzieci z Polski.

Postanowienie Trybunału Haskiego głosi m.in., iż „istnieją uzasadnione powody, aby uważać, że pani Lwowa-Biełowa osobiście odpowiada za wspomniane wyżej przestępstwa, jako że dokonywała ich bezpośrednio, wspólnie z innymi osobami i/lub za pośrednictwem działań innych osób“.

Ona sama oświadczyła ze swej strony, iż decyzję sądu odbiera jako wyraz uznania dla swej działalności: „To wspaniale, że społeczność międzynarodowa doceniła pracę, którą wykonuję jako pomoc dzieciom w naszym kraju, że nie zostawiamy ich w strefie wojennej, że wywozimy je stamtąd, stwarzamy im dobre warunki i umieszczamy je u kochających i troskliwych ludzi. Zostałam objęta sankcjami przez wszystkie kraje, nawet Japonię, a teraz jest zapowiedź aresztu, zastanawiam się, co jeszcze mnie spotka w przyszłości“.

Zbrodnia przeciw ludzkości

14 czerwca regionalny dyrektor Funduszu Narodów Zjednoczonych ds. Dzieci (UNICEF) w Europie i Azji Środkowej Afshan Khan oświadczyła, iż malcy ukraińscy, wywożeni do Rosji po rozpoczęciu wojny, nie powinni być adoptowani przez rodziny rosyjskie. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego przymusowe deportowanie nieletnich i niepełnoletnich do kraju-agresora jest uważane za zbrodnię przeciw ludzkości.

Według oficjalnych danych gen. Michaiła Mizincewa (zwanego “rzeźnikiem z Mariupola”) – dyrektora rosyjskiego Ośrodka Zarządzania Obroną Narodową – od rozpoczęcia wojny do 18 lipca ub.r. do Rosji wywieziono 307 423 dzieci, w tym od 2 do 5 tys. stanowiły sieroty, pozostałe zaś przewieziono „na rehabilitację, wypoczynek do obozów lub ewakuowano w bezpieczne miejsce“. Strona ukraińska twierdzi, iż do owego dnia do Rosji deportowano prawie 700 tys. dzieci, dodając, że wielu rodziców nie ma łączności ze swymi dziećmi ani nie wiedzą, gdzie one przebywają.

W listopadzie 2022 w Paryżu odbyła się konferencja międzynarodowa nt. „bezprawnej deportacji dzieci z Ukrainy w czasie pełnowymiarowej agresji Rosji“. Amerykańsko-francuski pisarz pochodzenia żydowskiego Jonathan Littell (którego przodkowie pochodzili z ziem polskich) zrównał na niej metody działania Rosjan z nazistami, którzy na siłę adoptowali dziesiątki tysięcy „aryjskich“ dzieci z Polski.

Postanowienie Trybunału Haskiego głosi m.in., iż „istnieją uzasadnione powody, aby uważać, że pani Lwowa-Biełowa osobiście odpowiada za wspomniane wyżej przestępstwa, jako że dokonywała ich bezpośrednio, wspólnie z innymi osobami i/lub za pośrednictwem działań innych osób“.

Ona sama oświadczyła ze swej strony, iż decyzję sądu odbiera jako wyraz uznania dla swej działalności: „To wspaniale, że społeczność międzynarodowa doceniła pracę, którą wykonuję jako pomoc dzieciom w naszym kraju, że nie zostawiamy ich w strefie wojennej, że wywozimy je stamtąd, stwarzamy im dobre warunki i umieszczamy je u kochających i troskliwych ludzi. Zostałam objęta sankcjami przez wszystkie kraje, nawet Japonię, a teraz jest zapowiedź aresztu, zastanawiam się, co jeszcze mnie spotka w przyszłości“.

KAI