Atuty Polski: Królewski Tykocin

Tykocin bez wątpienia ma swój genius loci. Nazywany jest perłą  baroku, perłą Podlasia, czy królewskim Tykocinem. Dostrzegano tu nawet echa Rzymu, doszukiwano się nawiązań architektonicznych  do Placu Św. Piotra, trochę jednak na wyrost, co nie zmienia wyjątkowej malowniczości tego miasteczka de facto wzorowanego na rozwiązaniach francuskich. Przejrzystość tutejszego barokowego założenia urbanistycznego, szeroki rynek, rytm jednakowych, przysadzistych  domków krytych  dachówką, pochodzących nawet z XVIII w. – napawa tą, tak poszukiwaną przez współczesnego mieszczucha „niezmiennością” i spokojem. Punktem obowiązkowym dla turysty jest tutejsza synagoga z wyposażeniem, co stanowi rzadkość na polskich ziemiach. W zakamarkach tego urokliwego miasteczka, kryją się jednak małe i większe niespodzianki. Tu człowiek odzyskuje równowagę. Nawet w wakacyjne weekendy, gdy przewalają się tu tłumy turystów, bo to idealnie rozłożony przystanek w podróży z Suwalszczyzny, znad Biebrzy, z Wilna. Ci fast- turyści szybko zjadają przysłowiowego kebaba czy frytki i jadą dalej, a Tykocin wart jest bliższej uwagi. To jedno z nielicznych w Polsce miasteczek, gdzie czas się zatrzymał i ma się dobrze.

Zamek (i nekropolia) królów. Matecznik Orderu Orła Białego

Zacznijmy od początku i spójrzmy okiem turysty. Co warto zobaczyć w Tykocinie? Wjeżdżając od strony północnej trafiamy na odbudowany zupełnie niedawno przez miłośnika Tykocina – ceglany zamek (oryginał był rozbierany na budulec od roku 1734, przez hetmana Jana Klemensa Branickiego). Zamek to wspaniały i godny naśladownictwa przykład prac rekonstrukcyjnych, po solidnym rozpoznaniu archeologicznym  (odbudowano tylko południowe i zachodnie skrzydło, zapowiadane były dalsze kroki). Na zwiedzających czekają zamkowe podziemia, sale (zwłaszcza Sala Szklana) i krużganki, wieża więzienna z punktem widokowym na nadrzeczne równiny i oczywiście sam Tykocin. Odbywają się tu także inscenizacje historyczne (szturm zamku na przełomie stycznia i lutego, czy „Obóz wojsk Rzeczypospolitej” – zazwyczaj w okolicach sierpnia- września) oraz lekcje żywej historii („Półksiężyc i gwiazda – spotkanie z Tatarami”). Zamek, na wyspie leżącej wśród bagien narwiańskich kazał zbudować król Zygmunt August na ruinach wcześniejszej twierdzy. Wskutek tej decyzji w XVI wieku to tu znajdował się największy arsenał Rzeczypospolitej i królewska biblioteka. Tykociński zamek stał się także przez kilkanaście miesięcy nekropolią tego władcy. Bywali tu także Stefan Batory, dwaj Wazowie: Zygmunt III i Władysław IV, August II Mocny oraz car Rosji – Piotr Wielki. Nic dziwnego, że używa się więc nazwy „Królewski Tykocin”. Wreszcie to tu, 1 listopada roku pańskiego 1705 król August II Mocny, po niebezpiecznej przeprawie ustanowił najwyższe polskie oznaczenie: ORDER ORŁA BIAŁEGO. Osobna sala w zamku jest dedykowana właśnie temu odznaczeniu.

Od przyjaciela Kochanowskiego do hetmańskiej buławy. Dziwny polski alfabet

Tykociński zamek zasłynął jednak nie tylko z królewskich gości. Na zamku urzędował wielki humanista Renesansu – starosta tykociński – Łukasz Górnicki (autor m.in. „Dworzanina polskiego”). Wielki polski poeta, pisarz, kronikarz renesansu oraz sekretarz króla Zygmunta Augusta czy Stefana Batorego. Przyjaciel Jana Kochanowskiego, krytyk złotej wolności szlacheckiej, niestety ponoć dość uciążliwy dla poddanych. Zajmował się także polską ortografią i uwaga – zaprojektował nowy, polski alfabet (który odnaleźliśmy dla was poniżej). Zważywszy na jego skomplikowanie możemy się chyba cieszyć, że nie wszedł do użycia. W czasie Potopu szwedzkiego na zamku zmarł i tu został pochowany książę Janusz Radziwiłł – czarny charakter sportretowany przez Sienkiewicza. Potem zamek został nadany za zasługi hetmanowi Stefanowi Czarnieckiemu – zapamiętajmy to, bo ta informacja okaże się jeszcze przydatna. W zamku znajduje się muzeum, restauracja oraz pokoje gościnne.

Nowy alfabet polski wg Łukasza Górnickiego- starosty  z Tykocina, który na szczęście nie wszedł do użycia  z pracy: „Nowy karakter polski z Drukarnie Lazarzowey y ortographia polska Iana Kochanowskiego, Ie[g]o M[ości] P[ana] Lvkasza Gornickie[g]o, etc. etc., Iana Ianvszowskiego” 1594, s.65  Polona

Wjeżdżając do miasta

Gdy przemieszczamy się od zamku w kierunku Tykocina mijamy po lewej drewniany krzyż i epitafium upamiętniające miejsce pochówku Łukasza Górnickiego, w miejscu dawnego, zniszczonego przez powodzie klasztoru bernardynów, mieszczącego się kiedyś na narwiańskiej wyspie. Mi nie udało się go zobaczyć z powodu zwyczajnej niewiedzy.  Obok miejsca pochówku Łukasza Górnickiego ustawiona została pamiątkowa rzeźba poświęcona Włodzimierzowi Puchalskiemu. – wybitnemu miłośnikowi i fotografowi przyrody, który ukochał rozlewiska Biebrzy i Narwi, i niedaleko, w Morusach miał swoją siedzibę. Przejeżdżamy przez stylowy, wiekowy most na Narwi (wpisany do rejestru zabytków, z przełomu XIX/XX w.). Tykocin zajął tylko jeden brzeg rzeki, drugi pozostaje dziki, co jest ogromnym atutem tego miejsca.  

Dwa rynki i 100 zabytków

W Tykocinie znajdują się dwa główne rynki i blisko 100 obiektów zabytkowych. Warto odwiedzić rynek duży i mały. Mały – przy synagodze. Ten duży, jest rozłożysty i zamknięty pięknie od jednej strony półkolistymi galeriami Kościoła Trójcy Przenajświętszej (1740-1750) z ozdobną bramą i dzwonnicami (wówczas należących do Zgromadzenia Misjonarzy). Tykocińskie, barokowe założenie urbanistyczne było inspirowane tak naprawdę wzorami francuskimi (plac Ludwika XV w Rennes z 1744 r.), a nie włoskimi – jak prostuje strona Ministerstwa KulturyW spójnej koncepcjiarchitektonicznej  znalazł się także zabytkowy dworek administratora oraz alumnat – przytułek dla weteranów i inwalidów wojennych (pochodzi z XVII w., zlat 1633-1636 r.). To jedyny tego typu obiekt w Polsce. Na głównym rynku stoi pomnik Stefana Czarnieckiego z 1763 roku – uważany przez niektórych za najstarszy pomnik świecki na ziemiach polskich, z pewnością tego typu pomniki były wówczas rzadkością. Został wzniesiony przez jego wnuka, czyli wspomnianego Jana Klemensa Branickiego. Aż chciałoby się zajrzeć do wnętrza jednego  z tych filigranowych domów okalających rynek sięgających XVIII wieku, z drewnianymi gankami, drewnianymi okiennicami… Tak się składa, że jest to możliwe, bo przy jednej z pierzei rynku znajduje się prywatne muzeum wielbicieli Tykocina, mieszczące pamiątki związane z życiem codziennym (Drewniany Dom Mieszczański Plac Czarnieckiego 10).

Żydowski Tykocin czyli Tiktin. Wspaniała synagoga

Pomnik Czarnieckiego nazywano  w jidisz  „Sore Zejde” („dziadek władcy”). Warto wiedzieć, że w Tykocinie w XVII i XVIII w. znajdowała się siedziba kahału, czyli gminy żydowskiej oraz cała dzielnica żydowska (zwana Kaczorowem, mieszcząca się pomiędzy ulicami: Browarną, Piłsudskiego, Kozią i Sokołowską). Tutejsi Żydzi wysoko sobie cenili swoje pochodzenie  („„Primo – jestem Tykociniec”).  Stąd wywodziło się sporo słynnych rabinów oraz słynna  Rebeka Tiktiner, szesnastowieczna uczona, talmudystka zwana także Rebeką Tykocińską (zm. 1605), autorka popularnej „Mejnekes Riwke”. Zajmowała się edukacją dzieci, czy pozycją społeczną kobiet, większą część życia spędziła w czeskiej Pradze. Przebudowę i remont dzielnicy żydowskiej zainicjował sam hetman Branicki, w tym przebudowę i remont Wielkiej Synagogi. Wybudowano wtedy szkołę kahalną i dom talmudyczny wzniesiono specjalne kramnice, wytyczono i zabudowano nowy plac handlowy (Rynek Żydowski, ob. Stary Rynek). Obecnie w Tykocinie mamy i żydowski cmentarz (u zbiegu ulic 27 Maja i Holendry) i dwie synagogi – małą i dużą. Ta „mała” to Dom talmudyczny i bożnica, w dużej –  mieści się oddział Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.  Istniała tu jeszcze kiedyś starsza synagoga drewniana, mieszcząca się przy ulicy Koziej 2. Turystów przyciąga i słusznie właśnie tzw. Wielka Synagoga (z 1642 r.) z barwnymi polichromiami we wnętrzu, należąca do najstarszych bóżnic ocalałych po II wojnie światowej, zwłaszcza, że zachował się oryginalny wystrój wnętrz. W czasie II wojny światowej Tykocin stracił ponad 50% mieszkańców, w większości Żydów (w 1936 roku – liczył 3600 mieszkańców), zamordowanych przez Niemców w dniach 25-26 sierpnia 1941 r. w lesie Łopuchowskim (1700 osób) lub wywiezionych do obozów. Ponieważ silny był tutaj ruch syjonistyczny, części mieszkańców udało się ocaleć przed zagładą, części przeżyć samą zagładę. Ciekawostki nt nie tylko żydowskiego Tykocina – TUTAJ, stare zdjęcia – TU.

Wspomnienia Mariana Andruszkiewicza nt Żydów z Tykocina ze strony shtetlroutes.eu, w całości do odsłuchania w ramach programu Historia Mówiona

„Żydów sprzed wojny znało się tyle o ile. Bo to do nas, do ojca przychodzili. Był taki [Żyd], miał konia i furmankę. Tą furmanka przewoził ludzi do Białegostoku, woził tam towary. Słowatyk tak zwany. No to wiem. Dlaczego? Przed samym ich aresztowaniem, wywózką, to na jakieś dwa tygodnie przed… on z moim ojcem się znał to przychodził, brał siano i słomę, i owies dla konia. No i ludzie wiedzieli, że coś ma się stać. To on mówi do ojca: „Ty Stasiek. Ja ci przyprowadzę tego konia. I ty go weź. Jak my przeżyjem to mi kiedy oddasz. A jak nie to…”. I to koń był taki siwy, wysoki. Myśmy dziećmi byli. To jak wejść na niego to za grzywę i po kolanie. Ale on mądry był. I jeszcze my jako dzieci chodzili i paśli jego i jak on schylał głowę, żeby coś zjeść to myśmy wchodzili na szyję i on porzucił. Tak, że się ich [Żydów] znało.(…) Ci co byli Żydzi, jak to mówią, hosyci [chasydzi] bardziej religię wyznawali, tego. No to oni stroili się tak jak teraz podobne przyjeżdżają. Chodzą w myckach i brody, włosy długie. Jak przychodziła sobota to katolicy tam angażowali, żeby, czy napalić w piecu, czy coś tam zrobić, bo w sobotę to już nie robili. No, dużo służyło katolików tam u nich. Tyle o ile: przy sprzątaniu, przy praniu. A handel i te sklepy to były też prawie wszystkie żydowskie. Tutaj gdzie ten Mieńków dom [ul. Kaczorowska 1] to był sklep żelazny, były żelaza tam te różne. A na samym rogu – to pamiętam bo tam się przechodziło”.

Równie ciekawe atrakcje w okolicach. Pamiątki po „Ogniem i Mieczem”, bociania wieś.

Z powodu strat wojennych (ubytek 50% ludności i 60% budynków) Tykocin stracił prawa miejskie w 1950 roku. Odzyskał je na nowo w 1993. Znajdujące się tu liczne stylowe kawiarnie i restauracje, pieczołowicie odtwarzają i tradycyjną kuchnię i dawny klimat Tykocina. Niedaleko miasteczka warto odwiedzić wspominaną wieś Morusy – z pamiątkami po Włodzimierzu Puchalskim. Polecamy także  Dwór Pentowo z folwarkiem konnym w Europejskiej Wsi Bocianiej Pentowo, to dom – dla 120 bocianów  (jedna para rezydowała także przy tykocińskm zamku, co udało mi się uchwycić na fotografii). Warto także odwiedzić wieś Kiermusy z dworkiem, karczmą o nazwie Rzym (czyżby nawiązanie do Pana Twardowskiego?) i SPA, ostoją żubra, ale także z rekonstrukcją starego przejścia granicznego, tzw. domkiem Rasputina oraz Jantarowym Kasztelem i  prywatnym muzeum, gdzie między innymi eksponowane są stroje z „Ogniem i Mieczem”, kontusz imć Pana Onufrego Zagłoby (Muzeum Oręża Polskiego im. Jerzego Hoffmana). Na miejscu znajduje się także wystawa ikon oraz aleja dębów zasadzonych przez słynnych Polaków – to wszystko tworzy tu zdaje się „Rzeczpospolitą Kiermusiańską”. Oczywiście z zasięgu są dwa przepiękne parki narodowe – Narwiański i Biebrzański z dziką przyrodą na wyciągnięcie ręki, których nie trzeba reklamować. Gdyby ktoś jednak wolał atrakcje na miejscu – opcją jest spacer brzegiem Narwi i odnalezienie drewnianego wiatraka – koźlaka (przy stadionie, u zbiegu ulic Klasztornej i Kochanowskiego).  Wiele innych ciekawostek związanych z Tykocinem znajduje się na stronie miejscowego samorządu – TU). Szczegółowe informacje o ponad 100 zabytkach – na państwowej stronie zabytek.pl. Zapraszamy do zwiedzania.

Tykocin

Zdjęcie 1 z 6

fot. A. Marianowicz-Szczygieł

Agnieszka Marianowicz-Szczygieł