Lektury domowe: Statki pełne migrantów zalewają Europę. Prorocza wizja Raspaila z 1973 r.

„A gdy dobiegnie końca tysiąc lat, z więzienia swego szatan zostanie zwolniony. I wyjdzie, by omamić narody z czterech narożników ziemi, Goga i Magoga, by ich zgromadzić na bój, a liczba jak ziaren piasku morskiego. Wyszli oni na powierzchnię ziemi i otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane…” (Apokalipsa św. Jana 20,7-9). Jean Raspail (1925-2020), autor powieści „Obóz Świętych”, przywołuje ten cytat z Ewangelii jako alegorię, która wprost odnosi się do współczesnej wędrówki ludów z południa i ze wschodu do bogatej i sytej Europy.

Nadzwyczaj intrygujący jest fakt, że pisarz nie widział jeszcze wówczas filmowych obrazów z Lampedusy ani z innych europejskich granic, szturmowanych przez imigrantów w drugiej dekadzie XXI wieku, ponieważ swoją książkę opublikował w roku 1973. W owych czasach liczbę imigrantów urodzonych poza Europą można było liczyć raczej w dziesiątkach tysięcy. Dziś, według statystyk, na Starym Kontynencie mieszka 35 mln obywateli urodzonych poza krajem zamieszkania, co stanowi 8,5% całej jego populacji. Do tego należy dodać trudną do oszacowania liczbę Europejczyków urodzonych już na naszym kontynencie, w rodzinach imigrantów.

Proroctwo spełnia się na naszych oczach

Jean Raspail tworzył swą profetyczną wizję zagłady Zachodu w rezultacie nowej wędrówki ludów, przewidując skutki procesów kulturowych i politycznych, które stanowiły zaledwie zalążek tego, co dziś widzimy. Profetyczny dar przewidywania wśród wielkich pisarzy to zjawisko znane od stuleci. Zarówno Dostojewski, jak i Mickiewicz czy Krasiński, to przypadki szczególnie dobrze znane nam, Polakom. Francuski pisarz na pewno należy do tej samej kategorii myślicieli, którzy ostrzegali przed zagrożeniem i upadkiem w czasach, gdy możliwe było jeszcze zawrócenie z drogi ku przepaści.

Jego książka jest formą literackiego sprawozdania z katastrofy wywołanej pewnego wieczora przez lądowanie na brzegach francuskiego Lazurowego Wybrzeża niemal setki starych statków handlowych. Na ich pokładach przybyło kilkaset tysięcy głodnych, biednych i zdesperowanych ludzi z subkontynentu indyjskiego, zwiedzionych obietnicą lepszego życia w raju, czyli Republice Francuskiej. Organizatorami tego gigantycznego exodusu i wyprawy przez oceany są najbardziej postępowi przedstawiciele intelektualnych elit europejskich oraz najbardziej wrażliwi i miłosierni przedstawiciele duchowieństwa. Szczególne wsparcie dla tej szlachetnej inicjatywy płynie z samego Watykanu, a Ojciec Święty apeluje o przyjazne przyjęcie migrantów i okazanie im chrześcijańskiego miłosierdzia. Niestety mieszkańcy zamożnych nadmorskich departamentów południowej Francji na wieść o przybyciu armady imigrantów reagują paniczną ucieczką w stronę północnych regionów kraju.

Autor na łamach powieści stopniowo odkrywa przed czytelnikiem apokaliptyczny obraz rozpadu struktur nowoczesnego państwa, które nie jest już w stanie zapobiec anarchii i fali przemocy w sytuacji, gdy większość jego elit nawołuje do otwarcia ramion i przyjmowania przybyszów w swoich domach, a jednocześnie pospiesznie wyrusza na emigrację wraz ze swoimi zasobami finansowymi. Żołnierze i policjanci masowo dezerterują, nie mając moralnej motywacji do organizowania blokady przed zalewem nielegalnej migracji, ponieważ lata pacyfistycznej i proimigranckiej propagandy medialnej odebrały im resztki wiary w patriotyczny etos i rycerskie ideały obrony swojej wspólnoty, pokoju i sprawiedliwości za cenę własnego życia. Opisy zachowań polityków, intelektualistów, dziennikarzy i rozmaitych medialnych autorytetów mimo upływu czasu wydają się czytelnikowi „Obozu Świętych” znajome i wciąż (a może nawet: szczególnie) aktualne.

CZYTAJ TAKŻE: W Europie rosną nastroje antyislamskie? Problemy dyplomatyczne państw skandynawskich

Przywiązanie do wymierających wartości

Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że książka Raspaila posiada nie tylko walor aktualności w kontekście współczesnej wędrówki ludów. Podobnie jak inne jego powieści, ona także przedstawia sugestywnie jego sposób widzenia współczesnej Europy i wspólnot, w których żyjemy. „Jean Raspail śmiało ukazuje swoje głębokie przywiązanie do cywilizacji zachodniej, europejskiej, chrześcijańskiej, a właściwie, dokładnie mówiąc, katolickiej. Równie silne są jego awersja i pogarda wobec najbardziej rażących aspektów nowoczesnego świata; dla tego rodzaju mentalności, który zniekształca, trawi i ostatecznie niszczy tę cywilizację. Taki jest właśnie główny temat powieści, wydanej w 1973 roku, opisującej i wieszczącej koniec Zachodu, ulegającego inwazji wygłodzonych tłumów przypływających flotyllą znad Gangesu” – pisała recenzentka jego twórczości, Madeleine Roussel, jednocześnie z naciskiem dodając, że „W “Obozie świętych” nie okazuje Raspail nienawiści ani pogardy wobec imigrantów. Przewiduje natomiast, że ci nieszczęśnicy, zbyt liczni i kulturowo zbyt nam odlegli, unicestwią naszą cywilizację, zanim uda im się̨ skorzystać́ z jej dobrodziejstw”.

Autor omawianej powieści opublikował ponad 30 książek oraz dużą liczbę opowiadań i rozmaitych artykułów. Niektóre z nich były nagradzane we Francji, mimo że autor – jako konserwatysta – nie był nigdy ulubieńcem salonów i dominujących mediów. W Polsce jedna z najpopularniejszych jego powieści nosi tytuł „Pierścień rybaka” i od wielu lat pozostaje w ciągłej sprzedaży jako katolicki thriller z postacią papieża Jana Pawła II w tle. Z kolei jedna z najlepszych pod względem literackim książek Raspaila, czyli „Oczy Ireny”, zasługuje na najwyższe literackie laury, gdyż nie pozostawia obojętnym żadnego czytelnika, który poszukuje odpowiedzi na najważniejsze pytania o sens naszej egzystencji na ziemi, sens miłości i poświęcenia dla innych ludzi i Boga.

Światy, których już nie ma

Większość powieści Raspaila przedstawia światy, których już nie ma, a które do niedawna były częścią naszej chrześcijańskiej cywilizacji. Ale w intencji autora mogą i powinny przetrwać ideały, wartości, wzorce życiowe i obyczaje, które towarzyszyły w codziennym życiu i w chwilach uroczystych naszym przodkom. To zaś zależy od nas, ludzi współczesnych, i od tego jak wychowamy nasze dzieci. Raspail był wychowankiem zachodniego harcerstwa, czyli skautingu. Jego ostatnia książka opublikowana w 2005 roku opisuje postać twórcy ruchu skautingowego, Roberta Badena-Powella. Autor „Pierścienia Rybaka” wierzył, że zawsze będzie skuteczna ta metoda wychowania, która w istocie jest kontynuacją etosu rycerskiego, mówiącego, że trzeba bronić ludzi słabych i biednych, tak samo jak Boga, Kościoła, Honoru i Ojczyzny, oraz czynić to bezinteresownie. Pisał o tym Tomasz Rowiński w numerze pisma „Christianitas” z 2015 r., który w części poświęcony był prezentacji postaci Jean Raspaila i jego twórczości. Odnosząc się do światopoglądu pisarza stwierdził m.in.:

„Lubi też opowiadać, że jest ostatnim z tych, którzy reprezentują̨ miniony świat. Tym tłumaczy swoją popularność wśród młodych czytelników. Jaki jest zatem ratunek dla takiego tradycjonalisty, gdzie może się on zaczepić, by nie pielęgnować jedynie złudzenia? Odpowiedź musi brzmieć dość prosto: w Kościele. W Kościele, którego pamięć uwiązana jest głębiej niż obyczaje i sięga do nadprzyrodzonego Krzewu Winnego, każdy ma dostęp do „testamentu informującego dziedzica o tym, co prawowicie będzie mu przysługiwało” i każdy, gdy tylko chce, „przekazuje przeszłe dobra dla przyszłości”. Hannah Arendt, którą przytaczam, trafnie diagnozowała stan naszej kultury z perspektywy laickiej, mówiąc, że gdy nie ma tradycji wybierającej, nazywającej, przekazującej i zachowującej, która mogłaby wskazać, gdzie leży skarb, i pozwoliłaby ocenić, jaka jest jego wartość, nie ma mowy o ciągłości w czasie. Jeśli faktycznie nie ma ciągłości, nie ma też ani przeszłości, ani przyszłości, lecz „tylko wieczna ZMIANA świata i biologiczny cykl żyjących w nim stworzeń” (Arendt). Kiedy Raspail mówi o ciągłości, wskazuje na nią̨ jako na najważniejszy element sensowności świata, a kiedy chce egzemplifikować́ tę ciągłość, mówi o sukcesji apostolskiej i znaczeniu Kościoła – ostatniego reprezentanta przeszłości zachowującego swoją integralność. „Myślę̨ zresztą̨, że obecnie wraca się do innego spojrzenia na tradycję. Mówi się̨, że być może popełniliśmy błąd, odrzucając to wszystko. Widać to wyraźnie, jeśli chodzi o religię, przynajmniej wśród katolików, którzy pozostali we Francji” – mówił Jean Raspail w 2015 roku”.

CZYTAJ TAKŻE: Co chrześcijaństwo dało Europie? Wyzwanie dla ignorancji…

Książki jak dobre wino

Kiedy przed prawie dekadą ukazywała się w Polsce jego najgłośniejsza chyba, po „Obozie świętych”, powieść, czyli „Pierścień Rybaka”, w której autor przewidywał niejako pojawienie się papieża o imieniu Benedykt i barwnie snuł na poły historyczną, a na poły fantazyjną opowieść, w jednej z telewizyjnych audycji Jana Pospieszalskiego (“Warto rozmawiać”, TVP 2) można było usłyszeć taką oto wymianę zdań:

Jan Pospieszalski: Dziś będziemy rozmawiać o książkach. Co warto przeczytać?

Rafał Ziemkiewicz: Zaraz spadnę z krzesła, Pani Szczuka ma na kolanach książkę Jeana Raspaila…!

Kazimiera Szczuka: No właśnie, bardzo bym chciała wiedzieć, co to jest. Kto to czytał?

Rafał Ziemkiewicz: Bardzo dobre i ciekawe książki. Świetne na chwilę oddechu.

Paweł Milcarek: Uważam, że pisarstwo Raspaila jest rewelacyjne w każdym znaczeniu tego słowa.

Roman Kurkiewicz: To książki bardzo niebezpieczne!

Cezary Michalski: To książki wręcz zbójeckie.

Paweł Milcarek: Bardzo niebezpieczne! Tak jak czasem niebezpieczne jest sączenie dobrego wina.

Przeczytaj. Podaj dalej.

OGLĄDAJ TAKŻE: