Podwójne standardy prezydenta Wrocławia

W niedzielny wieczór uwaga polskiej opinii publicznej była w dużej mierze skupiona na wynikach drugiej tury wyborów samorządowych. Szczególnie duże zainteresowanie wzbudzała dogrywka we Wrocławiu. Jak wynika z danych PKW, prezydentem tego miasta został Jacek Sutryk, zdobywając 68,29 proc. głosów. Drugie miejsce z poparciem 31,71 proc. zajęła kandydatka Trzeciej Drogi, Izabela Bodnar. Sutryk zwyciężył mimo skandalu, w atmosferze którego minęły ostatnie dni kampanii.

Chodzi o skandaliczny plakat, który powieszono przy ul. Szewskiej we Wrocławiu. Był on częścią wystawy pt. „Iron Man”. Została na nim zaprezentowana naga dorosła osoba nieokreślonej płci (damska figura z brodą), mająca przypięte do siebie pasem za szyję nagie dziecko. Wielu internautów oceniło plakat jako promujący pedofilię, nie pozostawiając na wystawie suchej nitki.

To jednak nie wszystko. Sprawa stała się jeszcze bardziej kontrowersyjna po ujawnieniu, że organizator wystawy, Fundacja Art Transparent, otrzymuje wsparcie publiczne z budżetu Wrocławia. Nie dziwi zatem fakt, że prezydent miasta oraz przedstawiciele magistratu zostali wezwani przez obywateli do wyjaśnienia tej sytuacji. Wygląda jednak na to, że społeczne oburzenie nie zrobiło na Sutryku zbyt dużego wrażenia. Tak przynajmniej wynika z wpisu, który polityk umieścił na serwisie X (pisownia oryginalna):

Sztuka we Wrocławiu opiera się na wolności przekazu. Szanujemy to. Mamy jednak świadomość tego, ze przestrzeń publiczna należy do wszystkich mieszkańców. Miasto nie jest organizatorem wystawy prezentowanej w ramach Galerii ulicznej Szewska Pasja. Galeria prowadzona jest przez niezależną organizację Art Transparent. Nie chcemy ingerować w treści wystaw organizowanych przez NGOsy. Osobiście nie jestem entuzjastą wspomnianej wystawy, ale w jeszcze większym stopniu jestem przeciw cenzurze, która dużej części z nas, kojarzy się ze smutnym okresem w naszej historii.

https://pomagam.pl/ah846n

Cenzurować to my, a nie nas

Z powyższych słów wynika, że Jacek Sutryk nie akceptuje cenzury organizacji pozarządowych. Szybko jednak na jaw wyszły podwójne standardy prezydenta Wrocławia. Internauci przypomnieli jego decyzję o rozwiązaniu zgromadzenia pro-life w grudniu 2019 roku.

Nie ma zgody na tak obrzydliwe sprawy w przestrzeni publicznej, Szanuję prawo każdego do wyrażania swoich poglądów, ale nikt we Wrocławiu nie będzie tego robił, gwałcąc poglądy i wolność innych – napisał wówczas Sutryk w serwisie X (pisownia oryginalna).

Wygląda zatem na to, że prezydentowi Wrocławia bardziej przeszkadza manifestacja w obronie życia nienarodzonych dzieci, niż wystawa, którą wiele osób odebrało jako promocję pedofilii. Na tę kuriozalną sytuację zareagowali nie tylko internauci. Plakat zniknął bowiem z przestrzeni publicznej Wrocławia. W internecie pojawiło się nagranie, na którym widać puste gabloty, w których wisiały “dzieła”. Wcześniej zostały one zamalowane farbą. Głos w sprawie zabrała Fundacja Art Transparent, która przekazała, że wystawa została odwołana z powodu „akcji hejterskiej”.

W podobnym tonie wypowiedziała się wrocławska “Gazeta Wyborcza”, ubolewając nad „zdewastowaniem wystawy”. W tym przypadku również trudno szukać ubolewania dziennikarzy wspomnianego dziennika nad hejtem, który spotyka środowiska pro-life. Jak widać, podwójne standardy nie przeszkadzają jednak w robieniu politycznej kariery, o czym świadczy niedzielny wynik wyborczy Jacka Sutryka.

CZYTAJ TAKŻE: Postępowość czy nieobyczajność? Seksualizacja przez… gofry!

OGLĄDAJ TAKŻE: