Przesuwanie granicy: w Kanadzie zabito dziecko w terminie porodu

Portal stronazycia.pl podał wstrząsające informacje o tym, że w stolicy Kanady zabito dziecko, które lada chwila miało się urodzić. Personel medyczny na spotkaniu zdecydował, że dziecku w 38. tygodniu ciąży należy podać śmiertelny zastrzyk.

Tragedia miała miejsce 2 lutego. To wtedy „medycy” podali dziecku śmiertelny zastrzyk. Na specjalnym spotkaniu powiedzieli wcześniej obrońcom życia, że muszą to zrobić, żeby „dziecko nie płakało, kiedy przyjdzie na świat”. Część personelu medycznego na wieść o tych planach zrezygnowała z udziału w tym procederze. Ci, którzy przyłożyli do tego ręce mówili, że „matka ma prawo do aborcji”.

Prawda o aborcji

Trudno o bardziej okrutny, ale i doskonale obrazujący przykład tego, czym jest aborcja. W dyskusjach ze zwolennikami zabijania dzieci w łonach matek często przejawiają się argumenty mówiące o tym, że zdjęcia prezentowane przez obrońców życia mają się nijak do rzeczywistości. Ma być tak dlatego, że aborcja przeprowadzana jest na małych komórkach i nie ma miejsca żadne rozrywanie ciała maleństwa.

Okazuje się jednak, że i to jest kłamstwem. Według przedstawionych statystyk, w 2017 roku metodą polegającą na rozczłonkowaniu i wyjmowaniu dziecka z matki, zabito 13 tysięcy dzieci. Są to statystyki oficjalne i tylko z dwóch krajów. Wyobraźmy sobie zatem, co funduje się dzieciom w innych krajach „pro choice”.

Przesuwanie granicy

Argumenty, których często używają zwolennicy aborcji mają na celu pokazanie jak fachowa i właściwie nic nie znacząca jest aborcja. Ich zdaniem zabijany płód nie ma nic wspólnego z dzieckiem, a kobieta ma prawo wybrać czy ta istota ma żyć czy nie. Takimi opowieściami lewicowi aktywiści chcą wywrzeć presję i uzyskać zgodę na rzekomy „wybór”. Jednak, jak to ma w zwyczaju zło, nie poprzestaje się na „aborcji płodu do wczesnego okresu”. Granica jest stopniowo przesuwana, aż dochodzi do takich absurdów jak to, że o tym czy dziecko jest człowiekiem decyduje to czy zdążyło się urodzić, czy jest jeszcze w łonie matki.

Czytaj także:

Paradoksalnie życie dzieciom może ratować to, że będą wcześniakami. W tym miejscu zapewne dalej mogą padać argumenty o tym, że „obrońcy życia znowu podają skrajne przykłady”. Być może są one skrajne dla zwolenników zabijania dzieci, bo nie zostali jeszcze odpowiednio przygotowani na ten etap. Jeżeli możliwe jest przekonanie kobiet do tego, że nie mają w sobie własnego dziecka a w wyniku zapłodnienia nie powstaje człowiek tylko tajemniczy płód, to co stoi na przeszkodzie, aby z czasem wmówić takim ludziom, że prawo wyboru to świętość do końca.

Kto wie, być może w przyszłości będzie ono rozszerzane o kolejne „argumenty” i nawet narodziny nie będą mogły uchronić dziecka przed „postępem”. Powtarzane jak zaklęcie prawo wyboru nie jest żadną troską. Ani o matkę, ani o dziecko. To zwyczajna chęć zabijania.

Prawo do wynajęcia

Jakkolwiek mała i delikatna zgoda na zabicie dziecka choć w najwcześniejszym stadium życia, nieuchronnie doprowadzi w konsekwencji do sytuacji z jaką mieliśmy do czynienia w Kanadzie. Raz udzielona zgoda będzie nazywana kompromisem do czasu, aż lewica nie będzie mogła rozszerzyć tego „prawa”. Wówczas zapisy w kodeksach otworzą różne furtki. Takowe mają np. sataniści w USA.

Sprawa z pozoru wydaje się śmieszna, ale pokazuje doskonale jak to wszystko funkcjonuje. Otóż zarejestrowani jako związek wyznaniowy sataniści, otworzą w stanie Nowy Meksyk klinikę, w której będą świadczyć „sakrament aborcji”. (O sprawie pisaliśmy na portalu Afirmacja, można przeczytać go klikając w ten tekst).

Dwie prawdy

Sprawa ta pokazuje dwie prawdy. Pierwszą jest to, że prawo nie będzie nikomu gwarantowało ochrony jeżeli pozwoli się tylko na jakiś wyjątek. Od małego wyjątku i podjęcia dyskusji, sprawa niczym spadająca z góry kula śnieżna, nabierze rozmiarów i rozpędu, którego nie będzie sposób zatrzymać.

Drugą prawdą, którą pokazuje „sakrament aborcji” jest pochodzenie tego „zjawiska”. Łatwo dostrzec to osobom wierzącym, ale nie trzeba nawet nią być, żeby widzieć oczywiste podłoże chęci zabijania nienarodzonych dzieci. Racjonalnie myślący ludzie zgodzą się chyba do tego, że ludzkie czyny i zamiary można określać jako dobre i złe. Skoro więc aborcję, otwarci czciciele i zwolennicy ZŁA, nazywają sakramentem, żeby jeszcze dodatkowo obrazić powołujących się na DOBRO katolików, to ocena takiego działania jest oczywista.

Dlatego nie można pozwolić nawet na zbliżenie się do pewnych granic. W przeciwnym razie będą one mogły zostać przesuwane do miejsc, których sobie teraz nie wyobrażamy i traktujemy jako skrajne. Jak widać, ta skrajność rozgościła się w Kanadzie która, przypomnijmy, w swoim prawie nie ma już żadnych ograniczeń wiekowych jeżeli chodzi o zabijanie dzieci.