Aż o 19700% zaburzeń płci u dzieci więcej! Czy to już globalna epidemia? – dane z 10 krajów

Coraz częściej mówi się, także w Polsce, o wzroście liczby dzieci i młodzieży z zaburzeniami tożsamości płci, czyli – używając fachowej nomenklatury – z dysforią płciową (klasyfikacja DSM) czy niezgodnością płciową (klasyfikacja ICD). Każdy, kto pracuje z dziećmi lub styka się z personelem fachowym pracującym z dziećmi (nauczyciele, lekarze, liderzy młodzieżowi, terapeuci), wie, że z Zachodu dotarła do nas już fala wzrostu tego typu przypadków. Napotykamy tu jednak poważny problem z jej zmierzeniem. Zadanie tym trudniejsze, że głosy wśród naukowców zajmujących się tym obszarem są raczej skupione na zmianie współczynnika płci (napływ nastoletnich dziewcząt zamiast jak dotąd dominujących w obrazie klinicznym kilkuletnich chłopców), a nie na zmianach ilościowych, które, choć odnotowywane, są raczej wydatnie ignorowane. Dane te jednak istnieją, są szokujące i dotyczą liczby zgłoszeń pacjentów pochodzące wprost ze specjalistycznych klinik dla dzieci i młodzieży z zaburzeniami płci w aż 10 krajach.

Rośnie liczba zgłoszeń do klinik. To już trend globalny!

Dlaczego zgłoszeń? Z pewnością dane na temat diagnoz byłyby tu bardziej wiarygodne, kłopot z tym, że to kryterium jest bardzo niepraktyczne, zwłaszcza przy próbie porównywania danych z poszczególnych krajów. Nie wszędzie diagnozuje się w ten sam sposób, część pacjentów rezygnuje tu z dalszych kontaktów z placówką, wiele placówek nie zbiera takich danych i dotyczy to klinik tej miary, co klinika GIDS w Londynie. Koniec końców właśnie zgłoszenia do klinik funkcjonują na międzynarodowej arenie jako obiektywna miara ilościowa. W swojej publikacji „Wzrost zaburzeń tożsamości płci wśród dzieci i młodzieży – dane z 10 krajów. Możliwe wyjaśnienia, wnioski dla rodziców” podaję takie dane  (artykuł ukazał się w roku 2022 w dostępnym on-line Kwartalniku Naukowym Fides Et Ratio, nr 49(1) – LINK)

Zestawienie ilościowe wykazało, że wystąpił tu  (średnio w ciągu 8 lat) następujący przyrost liczby małoletnich pacjentów: w Szwecji – wzrost 19700%, Włoch – 7200%, Wielkiej Brytanii – 2457%, Norwegii 1750%, Holandii – 904%, Finlandii – 634% oraz poza Europą: Australii – 12650%, Kanady – 538%, USA – 275%, i Nowej Zelandii – 187%. Dane te obrazują poniższe infografiki zamieszczone na stronie onaion.org.pl.

Dane z artykułu naukowego: „Wzrost zaburzeń tożsamości płci wśród dzieci i młodzieży – dane z 10 krajów. Możliwe wyjaśnienia, wnioski dla rodziców” podaję takie dane  (artykuł ukazał się w roku 2022 w dostępnym on-line Kwartalniku Naukowym Fides Et Ratio, nr 49(1) – LINK)

A interpretacja?

Kluczowe jest jednak to, jak te szokujące wszak dane (podobnych danych z Polski nie mamy) są wśród naukowców interpretowane. Z pewnością tak duże rozbieżności pomiędzy krajami mogą być już przesłanką wskazującą, że mamy do czynienia z jakąś indukcją społeczną. Otóż u większości naukowców albo dominują opinie, że nie wiadomo co powoduje taki wzrost, albo jest on usprawiedliwiany wzrostem świadomości społecznej (czyli liczba tego typu osób nie wzrastałaby, ale wzrastałaby jedynie liczba zgłoszeń do klinik). Drobiazgowa analiza matrycy możliwych wyjaśnień z uwzględnieniem większości logicznych możliwości, w tym zmiana współczynnika płci, uwzględnienie genezy – przeważająco nabytej, a także różnych teorii powstawania tożsamości płciowej jako takiej czy wreszcie danych społecznych świadczą na rzecz tezy, że być może nie w 100%, ale ów napływ jest jednak spowodowany głównie czynnikami kulturowymi i społecznymi. Na świecie pojawiły się nawet badania, które wiążą zmiany w liczbie pacjentów klinik z publikacjami medialnymi. Wymierne jest też nałożenie na te dane dat powstania poszczególnych mediów społecznościowych. Coraz większe uznanie w świecie naukowym zyskuje także hipoteza ROGD – czyli zespołu nagłej dysforii płciowej, opisanej przez dr Lisę Littman (a więc objawy dysforii płciowej pojawiają się głównie u nastoletnich dziewcząt, w sposób dość nagły, bez historii objawów od dzieciństwa i poza tym młodzież pozostawała pod wydatnym wpływem mediów, w tym mediów społecznościowych).

Powyższa wiedza, pomaga określić praktyczne kroki, zwłaszcza w zaniedbanej dziedzinie profilaktyki, kluczowej z punktu widzenia rodziców. Szybką odpowiedzią na problemy z tożsamością, problemy emocjonalne, czy w relacjach – dość wszak typowe dla wieku dojrzewania, może być pozbawiona zawahania ułudna obietnica „zmień płeć, a inne problemy miną”. Taka „nibylandia” potrafi być bardzo kusząca. Z pewnością ta „tradycyjna” dysforia płciowa, o bardziej wieloczynnikowej etiologii z pewnością także istnieje, ale rodzice powinni zachować szczególną czujność.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: