Pełnia przeznaczenia Maryi. Homilia na Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski

Homilia poniższa wygłoszona została 3 maja 2023 r. w Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski przez kapłana proszącego o niepodpisywanie go.

Dlaczego Jezus zwraca się do Maryi „niewiasto”? Nie ma żadnych innych sytuacji, żeby Żyd tak zwracał się do swojej matki. Rozumiemy, że jest to istotny przekaz: Ona jest nową Ewą. W Księdze Rodzaju Ewa jest tylko raz nazwana Ewą, a 11 razy NIEWIASTĄ. Jej pełnią przeznaczenia jest być niewiastą z Księgi Rodzaju. Niewiastą, której potomstwo pokona węża na Krzyżu. Przewidzianą przed wiekami.

Jest też Królową – takim tytułem czcimy Ją w dzisiejszej uroczystości! W 1 w. n.e. każdy Żyd wiedział, że za panowania rodu Dawida państwem rządzili król i królowa. Inaczej jednak niż we współczesnych dynastiach królową Izraela nie była żona, ale matka króla. Ona nosiła tytuł królowej matki – GEWIRY – wielkiej pani. To matka nosiła koronę, a nie żona króla. To matka siedziała obok króla i miała drugą pozycję po królu.

„Nie masz po Bogu w niebie, pewniejszej, krom Ciebie, nadziei w potrzebie, Maryja, módl się za nami”. Jeśli Maryja jest Królową Matką Królestwa Bożego, to chrześcijanom przystoi oddawać Jej cześć należną Królowej w Królestwie Chrystusa. A jeśli jest w Niebie, to chrześcijanie mają prawo prosić Ją, by modliła się za nich i wstawiała u Króla.

Matka Boża i tajemnica Krzyża

Czytamy w Apokalipsie św. Jana, że niewiasta cierpi bóle i męki rodzenia, ale Ona fizycznie rodziła Jezusa bez boleści, to proroctwo dotyczy czego innego. 12 rozdział Apokalipsy nie jest dosłownym opisem tajemnicy narodzenia Jezusa, ale to apokaliptyczne przedstawienie tajemnicy Krzyża. Bóle rodzenia dotyczą Kalwarii. Męka niewiasty to cierpienie Maryi, gdy patrzyła na śmierć swojego Syna na Golgocie i narodziny Kościoła.

Od pierwszych wieków chrześcijanie wierzyli, że proroctwo Izajasza o bezbolesnych narodzinach wypełniło się w Maryi w Betlejem. Nową Ewę i Matkę Mesjasza ominęły zwykłe bóle porodowe, dlatego właśnie, że miało Jej nie ominąć niezwykłe cierpienie: widok śmierci własnego Syna.

W starożytności skazaniec mógł zgodnie z prawem, ogłaszając z krzyża, rozporządzić swoim majątkiem. Nasz Pan nie miał pieniędzy, gruntów, domów. Nie miał już nawet ubrania, bo Mu je zabrali. Jedynym Majątkiem była Jego Matka i właśnie Ją oddał uczniowi. To też rodzaj adopcji, w której Maryja uznaje Jana za syna, a Jan Maryję za Matkę. Ten uroczysty akt tworzy nową więź, ustanawia nowa rodzinę w starożytnym Izraelu. Więzy adopcyjne były prawdziwymi więzami rodzinnymi i miały moc prawną.

Wiecie, jak bardzo protestanci i sprotestantyzowana teologia biblijna próbowała po wielokroć obniżyć rangę Maryi, sugerując, że Pan nasz był wobec Niej oschły. Tu, w ostatnich chwilach Jego życia, jedną z najważniejszych kwestii dla naszego Pana było to, co się stanie z Jego Matką. Dopiero gdy Matka została powierzona uczniowi, Pan mówi, że się wszystko dokonało.

Wszyscy jesteśmy wezwani do tego, by być naśladowcami umiłowanego ucznia Jana, tzn. przyjąć Maryję jako swoją Matkę. To nie kwestia opcjonalna, ale ULTYMATYWNA! Tak pięknie w komentarzu pisał Orygenes: „możemy śmiało powiedzieć, że pierwocinami wszystkich pism są Ewangelie, natomiast pierwocinami Ewangelii jest Ewangelia wg. św. Jana. Jej sensu nie potrafi pojąc nikt, kto nie spocznie na piersi Jezusa i nie przyjmie od Niego Maryi jako swojej Matki”.

CZYTAJ TAKŻE: Przed śpiewaniem “Stała Matka Boleściwa” zwracam się do Maryi. Wywiad z Basią Pospieszalską

Boleści, których nie znamy

Tak naprawdę nie za wiele rozumiemy z boleści NMP, bo niestety niewiele nas zasmuca z wyjątkiem tego, co rani nasze ciała, naszą miłość własną, naszą próżność i naszą pychę. Cierpimy z tych powodów najbardziej. Trzeba sobie powiedzieć dość otwarcie, co nas obnaża. Nasze ego – niedopieszczone, nasze żądania – niezrealizowane. Owszem, cierpimy również z powodu niewdzięczności ludzi, ich obojętności, przykrości, które nam czynią, z powodu nieszczęść wśród nam bliskich, nieszczęść Ojczyzny, ale grzech niewiele nas zasmuca. Niewiele żałujemy z powodu naszych błędów uważanych za obrazę Boga, nie przepraszamy Go zbyt często. Nie przepraszamy nawet ludzi. Nie mamy takiego zwyczaju.

Owszem, w teorii przyznajemy, że grzech jest największym złem, ponieważ dotyka duszy, jej władz, jest bezpośrednią przyczyną nieporządku, jaki potępiamy w Polsce i nie tylko. Jawi się on nam jako zło dzielące ludzie etc.

Ale nawet mimo tego nie odczuwamy wielkiego żalu z powodu błędów, przez które w mniejszym czy większym stopniu przyczyniamy się do tego nieładu. To jest nasza płytkość i niestałość, które UNIEMOŻLIWIAJĄ NAM dostrzeżenie, czym jest zło grzechu, czym jest zło niekochania. Właśnie dlatego, że wnika on tak głęboko, że nie mogą go dostrzec ci, którzy są przyzwyczajeni do patrzenia na powierzchnię rzeczywistości.

Och, żeby doświadczać zbawiennego żalu, żalu za grzechy, trzeba prawdziwie kochać Boga, którego grzech obraża, jak też grzeszników, których grzech niszczy. Święci naprawdę cierpieli z powodu grzechu w takim stopniu, w jakim kochali Boga i ludzi. Święta Katarzyna ze Sieny, którą niedawno wspominaliśmy, rozpoznawała dusze w stanie grzechu śmiertelnego po nieznośnym zapachu, który wydawały.

Największy akt wiary w historii

A boleść Maryi pod Krzyżem…  Ona kochała Go miłością dziewicy, najczystszą, najczulszą miłością, jaka kiedykolwiek istniała wśród matek i w ogóle. Niegdyś anioł zstąpił z Nieba, by zapobiec ofierze z Izaaka, ale żaden anioł nie pojawił się na Golgocie, by zapobiec ofierze Jezusa.

Maryja jest pod krzyżem tak blisko i wzrokiem kontempluje swojego Syna pokrytego Krwią, całego w ranach, w postaci niemal już nieludzkiej. Sam ten widok mógłby spowodować śmierć Matki. Miecz Symeona przeszywa Jej serce, ale czy Jej SMUTEK ją pokonał? Choć był największy? Czy jej żal ją przygniótł? Choć nie można wyobrazić sobie większego? STABAT MATER… stała!! Stała pod krzyżem! Matka… Nie powaliło Jej to.

Jej akt wiary był największym, jaki kiedykolwiek zaistniał. W tej godzinie ciemności, kiedy wydawało się, że wiara apostołów się zachwiała, kiedy Pan wydawał się pokonany, a dzieło unicestwione, Maryja nawet na chwilę nie przestała wierzyć, że Jej Syn jest Zbawicielem. I że zmartwychwstanie.

Ona widzi rękę Boga tam, gdzie nawet najbardziej wierzący widzi tylko ciemność i pustkę. Maryja pod krzyżem to największy akt wiary w historii, największy akt wiary, jaki kiedykolwiek wzbudziło stworzenie. Kalwaria ujrzała również największy akt nadziei w chwili, gdy wszystko wydawało się stracone. Z ciemności niewiary, zwątpienia, załamania, utraty nadziei – ku światłu!! Pan uzdolnił was do uczestnictwa w dziele świętych, w ŚWIATŁOŚCI, WIERZE, NADZIEI I MIŁOŚCI, jakich wzorem jest Ona – Maryja!!

Komu się więc powierzać? Komu się oddawać? Kogo prosić o orędownictwo za Polskę, za Polaków, za polskie rodziny? Maryję.  

I powierzona Janowi… Nie Piotrowi. Janowi, a nie świętym niewiastom. Dlatego że Jan już był kapłanem, więc Maryja mogła otrzymywać Eucharystię! Był kapłanem, a wiec mógł Jej dawać skarb, którego Ona nie miała sama – Eucharystię. Jan karmił Maryję Jezusem! To przejmujące… Ona jest niewiastą Eucharystii, a nasza wiarę cechuje najbardziej maryjność i eucharystyczność. Ja zawszą ją proszę, bym dotykał Jezusa jak Ona.

Amen