“Lektury domowe”: Sny o utopii kontra afirmacja kultury. Jak zasypać cywilizacyjne podziały?

Nie ulega wątpliwości, że jako wspólnota narodowa Polaków jesteśmy głęboko podzieleni w sprawach dla życia człowieka najważniejszych. Ten rozłam we wspólnocie nie sprowadza się tylko do podziału politycznego, w opiniach na temat poszczególnych partii politycznych. Dotyczy światopoglądu i wyznawanych wartości. To znaczy, że różnimy się bardzo w ocenie tego, co jest dobre i co jest złe, zarówno w naszym życiu prywatnym, jak i w życiu publicznym. Ten podział istnieje w wolnym społeczeństwie zawsze, ale jego intensywność i zakres sprzecznych przekonań i wartości może się zmieniać. Dziś skala i temperatura sporu w Polsce gwałtownie wzrastają i zdaniem niektórych analityków grożą wybuchem niekontrolowanej agresji oraz destrukcji wspólnoty narodowej i państwowej.

Wielu z nas zadaje sobie pytanie, co się dzieje i dlaczego tak się dzieje, że polityczne oraz ideologiczne podziały doprowadzają do tego, że nawet rodzinne spotkania świąteczne lub towarzyskie wieczory kończą się czasami dramatyczną polemiką lub wręcz awanturą, po której ludzie przestają ze sobą rozmawiać i unikają kolejnych spotkań. Podobnie dzieje się w miejscach pracy, na szkolnych zebraniach rodziców, na uczelniach etc.

Nie jesteśmy już w stanie uzgodnić tego, co jest dobre, potrzebne lub konieczne, odróżniając to, co jest złe, niepotrzebne lub wręcz szkodliwe. Na przykład: Czy istnieje podstawowe prawo moralne, niezależne od woli ustawodawców, czy też nie istnieje? Czy wolno zabijać dzieci w łonach matek, czy nie wolno? Czy eutanazja to zabijanie ludzi starych lub chorych, czy prawo człowieka? Czy seks jest istotną częścią miłosnego i trwałego związku dwojga dorosłych ludzi, czy też formą zabawy dla dzieci, nastolatków i dorosłych? Czy rodzice mają prawo decydować o wychowaniu swoich dzieci, czy powinni robić to urzędnicy i aktywiści? Czy szkoła, uniwersytet lub ustawy sejmowe mogą narzucać ludziom światopogląd, czy nie mogą? Czy Zachód i Unia Europejska są źródłem naszego dobrobytu i gwarantem naszej wolności, czy odwrotnie: zagrożeniem dla naszych swobód obywatelskich oraz naszej suwerenności państwowej i gospodarczej? Ten głęboki podział ma swoje duchowe źródła w naszych najgłębszych przekonaniach co do sensu życia, celu naszej egzystencji oraz zasad, jakimi ludzie powinni się w życiu kierować, jakich wszyscy powinniśmy przestrzegać.

CZYTAJ TAKŻE: Superpaństwo? A może huczny upadek? Co czeka Unię Europejską?

Rozpad nie jest nieunikniony

Jeśli chcemy zrozumieć, co się z nami, Polakami, dzieje i gdzie szukać drogi wyjścia z tej coraz bardziej niebezpiecznej sytuacji, trzeba sięgać po diagnozy zawarte w książkach autorów, którzy w sposób rzetelny i wiarygodny potrafią dostrzec i przedstawić prawdziwy obraz rzeczywistości; ukryty zazwyczaj za zasłoną wszechogarniającej propagandy medialnej i politycznej. Jedną z tych diagnoz jest pozycja „Bunt i afirmacja. Esej o naszych czasach”. Jej autor, Bronisław Wildstein, należy do nielicznego grona intelektualistów, którzy łączą kompetencje w zakresie tematów, o których piszą, z autentyczną odwagą cywilną, która jest warunkiem koniecznym odkrywania i publicznego przedstawiania prawdziwego obrazu rzeczywistości. Tu i teraz. We współczesnej Polsce i w Europie.

Cała książką jest oparta na analizie opozycji dwóch dominujących postaw, jakie ludzie zazwyczaj przyjmują w życiu społecznym. Postawy buntu przeciw naturze świata i stworzenia oraz postawy afirmacji życia w świecie, który jest nam dany, a właściwie zadany. Esej o naszych czasach ukazuje duchowe źródła kryzysu wartości, w jakim pogrąża się nasza europejska cywilizacja i kraje Zachodu. Wartości, w które do tej pory wierzyliśmy, które dawały nam poczucie wspólnoty i które były źródłem rzeczywistego rozwoju i sukcesów naszego kręgu cywilizacyjnego. Dzisiaj na naszych oczach dokonuje się rewolucyjna zmiana, polegająca na rozpadzie tej wspólnoty duchowej, odrzuceniu wspólnego katalogu wartości oraz moralnym chaosie, który z tej przyczyny ogarnia społeczeństwa wywołując narastającą falę konfliktów, agresji i przemocy.

Bronisław Wildstein identyfikuje i opisuje przyczyny tego stanu rzeczy, który nie jest rezultatem obiektywnych „praw historii”, naturalnej ewolucji świadomości współczesnego człowieka czy podobnych, a w istocie nieprawdziwych diagnoz, dominujących w naukach społecznych. Autor pokazuje, że nie ma tu żadnego determinizmu, darwinowskich czy marksistowskich praw rozwoju, lecz są za to efekty decyzji i wyborów ideowych, światopoglądowych, których dokonują konkretni ludzie w konkretnym momencie. Wybory te przynoszą z biegiem czasu owoce zatrute kłamstwem i złą wolą lub tylko błędnym rozpoznaniem rzeczywistości.

CZYTAJ TAKŻE: Czym jest Encyklopedia Antykultury? Wyjaśnia Jakub Zgierski

Wielka duchowa batalia

W pierwszej części eseju o naszych czasach Bronisław Wildstein opisuje “społeczny kontekst panującej obecnie na całym Zachodzie ideologii i jej kulturowych konsekwencji”. W części drugiej znajdziemy diagnozę dotyczącą najnowszych dziejów Polski, które w opinii autora “jawią się jako szczególny, a jednocześnie głęboki obraz szerszych doświadczeń duchowych naszego kręgu cywilizacyjnego. Historia PRL-u, “Solidarności” i III RP, które wydają się ciągle niedostatecznie przemyślane, są fascynującym polem obserwacji wielkiej duchowej batalii, od której zależy los naszej cywilizacji”.

Książka Wildsteina opisuje przykłady postaci z panteonu zachodniej kultury i nauki, które w największym stopniu przyczyniły się do wywołania współczesnego kryzysu duchowego, w którym postawa buntu przeciw kulturze i tradycyjnym wartościom naszej zachodniej cywilizacji stała się wartością samoistną. Wartością najważniejszą i niezbywalną dla każdego, kto nie chce być postrzegany jako osoba zacofana, anachroniczna i przeszkoda na drodze postępu ludzkości. Przeszkoda, którą notabene trzeba z tej drogi usunąć. Autor diagnozuję tę postawę oraz opisuje jej rodowód, przywołując przykłady konkretnych autorów. Z jednej strony sięga do klasyków zachodniej kultury, odpowiadając na przykład na pytanie: czy Albert Camus miał rację pisząc esej „Człowiek zbuntowany”? Z drugiej, przywołuje także luminarzy naszej kultury, odpowiadając na przykład na pytanie: dlaczego Gombrowicz rzekomo zachwyca skoro nie zachwyca?

CZYTAJ TAKŻE: “Teraz i zawsze”: Wiara na wymarciu vs rekordowa pielgrzymka. Rzeczywistość duchowa Francji

Metafizyka kontra gnoza

Definiując kluczowe pojęcia buntu i afirmacji autor pisze m.in.: “Czym jest jednak taki akt afirmacji i z czego wynika jego potrzeba przekonamy się być może najlepiej na zasadzie opozycji, analizując dominującą dziś kulturę buntu, która w rzeczywistości jest kontrkulturą, jak nazywali ją jej rzecznicy w dobie kontestacji”.

“Ta elementarna opozycja ma charakter metafizyczny. Sprowadza się do przyjęcia albo odrzucenia świata w jego zasadniczym danym nam kształcie z jego podstawowymi uwarunkowaniami. Afirmacja nie oznacza zamykania oczu na zło, którego doświadczamy i które jest wpisane w ludzką kondycję. Wręcz przeciwnie. Dopiero akceptacja świata jako całości pozwala nam ze zrozumieniem, a więc do pewnego stopnia skutecznie, przeciwstawić się jego negatywnym aspektom”.

“Nasze przemijające i doczesne życie wpisane jest w trwałą i niezmienną harmonię trwania. Z poczucia tego wyrasta odwrotna do buntu metafizyczna akceptacja świata, którego jesteśmy częścią. Poczucie przynależności do niego i głęboka intuicja, że winniśmy odegrać w nim swoją, wyznaczoną nie przez nas, rolę wyzwala w nas pokorę, pogodzenie się z losem, każe go przyjąć, aby móc sprostać wyzwaniom, które się z tym wiążą. Pokora ta pozwala głębiej przeżywać świat i i znieść jego ciężar. Zmusza do odrzucenia fantazji i pokus metafizycznego buntu, czyli rewolucji. Jest zaprzeczeniem autodeifikacji, która stanowi rdzeń wywiedzionej z niej świeckiej religii”.

Autor zwraca także uwagę, że “metafizyczny, prometejski bunt każe nam odrzucić świat, w którym nie pełnimy centralnej, stwórczej funkcji. Odmawia nam prawa do szczęścia, jakie wyrasta z komunii między nami a całością istnienia. Po to, aby wezwać do metafizycznego buntu, trzeba wyzwolić w sobie wstręt do świata takiego, jakim on jest i do zamieszkującego w nim człowieka. Konsekwencje tego odsłoniły nam jaskrawo koszmary XX wieku. (Niestety) gnostyckie podejście zdominowało współczesną, zachodnią mentalność, tak jak i wyrastające z niej postawy, które formują elity tego świata”.

CZYTAJ TAKŻE: Chrzest Polski, czyli powrót do źródła

Sny o utopii

Zło jest stałym elementem życia, biegunem odniesienia naszych działań i powinniśmy opierać się mu w miarę naszych możliwości. Ale jednak bez złudzeń, że jesteśmy w stanie ostatecznie je wyplenić i zaprowadzić królestwo człowieka na ziemi, jak czynili to już „zbawcy” ludzkości w przeszłości i od nowa próbują znowu czynić ich następcy. Wszelkie takie próby kończyły się, bo musiały się skończyć katastrofą i obracały się przeciw swoim zamierzeniom.

Autor “Buntu i Afirmacji” uświadamia nam, że nieszczęścia biorą się z tego, że nawet jeśli nie rozumiemy prawdziwej natury tego świata, to i tak go zmieniamy, bo nasza pycha każe nam wierzyć, że wszystko nam wolno i możemy osiągnąć wszystko, co sobie zaplanujemy w imię szczytnych ideałów i fałszywie rozumianych wartości. W świecie współczesnym masowe media stały się nośnikami nowych, utopijnych idei, nowych ideologii emancypacji człowieka, opartych na dogmatach równości, inkluzywności i całej mitologii poprawności politycznej.

Zdaniem Wildsteina: “czynnikiem pozwalającym oprzeć się presji dominujących opinii jest długie trwanie kultury, która przechowuje rozmaite wzory postaw i mentalności. Perspektywa historyczna daje nam szansę odróżnienia koniunkturalnych wcieleń od naszej cywilizacji, od jej fundamentalnych założeń, co z kolei umożliwia zdystansowanie się wobec tych pierwszych”. Ale byśmy mogli zachować szansę widzenia prawdziwego obrazu tego, co dzieje się wokół nas, musimy dostrzec, że część naszych wyborów jest nam narzucana jako oczywista przez tych, którzy uznali że mają prawo i zdolności do przeprowadzenia rewolucyjnej zmiany świata, w którym żyjemy. Znane z przeszłości, ale widoczne także dzisiaj, współcześnie, skutki w postaci dezintegracji społecznej, rozpadu naturalnych wspólnot i więzi kulturowych nie powstrzymują “jeźdźców Apokalipsy” przed szaleńczym w istocie pędem ku katastrofie.

CZYTAJ TAKŻE: Lektury domowe: Święte życie czy święty spokój? Czy chrześcijanie obronią wielowiekowy ład?

Czy musimy rozumieć wszystko?

Skoro zatem “Bunt i Afirmacja” to bieguny konfliktu, który dzieli naszą cywilizację i powoduje jej ostateczny rozpad, to dlaczego tak wielu prawdziwych intelektualistów, luminarzy nauki i kultury, a nawet popularnych w mediach popintelektualistów i celebrytów nie reaguje na to zagrożenie, nie broni naszej zachodniej cywilizacji?

Autor, opisując meandry w myśleniu i w życiu przedstawicieli elit intelektualnych w Polsce i w krajach Zachodu, na wielu przykładach pokazuje nam, że “wiedza teoretyczna nie prowadzi do zdolności sprostania wyzwaniom, jakie stają przed nami. Ludzie poważnie traktujący swoje życiowe zadania potrafią je dźwignąć bez próby ich ostatecznego niemożliwego zresztą zgłębienia, a przewodnikiem są dla nich religia i kulturowe normy, podczas gdy wybitni intelektualiści często zawodzą w trudniejszych sytuacjach. Okazuje się wówczas, że zdolności intelektualne potrafią być szczególnie użyteczne w racjonalizacji i dowartościowaniu swoich upadków, a więc prowadzą do swojego zaprzeczenia. Wiedzieli o tym i pisali klasycy filozofii od Platona przez św. Augustyna po Pascala. Bo, wbrew pysze intelektualistów, człowiek nie jest w stanie opisać świata ani rozumowo odpowiedzieć na wszystkie stawiane przez niego pytania. Dzięki kulturze jednak, która podsuwa mu właściwe zachowania i reakcje oraz wpisanym w nią moralności i etyce, które organizują jego życie, potrafi podołać swojemu losowi.

Aby temu sprostać musi jednak dokonać fundamentalnego aktu afirmacji, czyli uznania świata, który go przerasta i zawiera niedocieczone dla niego tajemnice. I tylko takie podejście otwiera mu drogę do jego głębszego zrozumienia, u którego końca jawią się rzeczy nieobejmowalne ludzkim umysłem, acz wskazywane przezeń. Taki akt musi mieć religijny fundament, z czego zdają sobie sprawę także co bardziej przenikliwi teoretycy metafizycznego buntu”.

Przeczytaj. Podaj dalej.

OGLĄDAJ TAKŻE: