Dzieci „królami” YouTube’a?

To proste piosenki dla najmłodszych (żeby nie powiedzieć transowe „rąbanki”) z ograniczonym do minimum tekstem królują w światowych i polskich zestawieniach dziecięcych hitów na YouTubie. „Baby Shark Dance” liczy 13 mld odtworzeń i jest najpopularniejszych utworem świata. Liczba produkcji adresowanych do bardzo małych dzieci i skala ich odtworzeń szokują. Stanowią jednocześnie dowód na to, że maluchy mają bardzo wcześnie kontakt ze smartfonami, w których prawdopodobnie samodzielnie zapętlają tego rodzaju muzykę. Pytanie tylko, jak to wpłynie na ich wrażliwość muzyczną, a przede wszystkim: na wyższe funkcje psychiczne? Piosenek edukacyjnych, takich jak te śpiewane niegdyś np. przez „Fasolki”, tu akurat jest jak na lekarstwo.

Wg zestawienia wszech czasów najpopularniejszych filmów na YouTubie na świecie, przygotowanego przez portal Nano.komputronik.pl, prym wiodą niestety treści proste i płytkie, i… królują tu utwory dla dzieci. Ale ważne, jakie to utwory…

13 miliardów (!) odtworzeń “ambitnego” refrenu

Niekwestionowanym zdobywcą YouTube’a jest „Baby Shark Dance” z 13 mld odtworzeń. To teledysk dla dzieci w konwencji animowano-fabularyzowanej do piosenki kompletnie pozbawionej głębi i będącej prostą wyliczanką: “mama, tata, babcia, rekin robią doo doo doo doo”. Prosta ciekawość typu: „zobacz, jaka… jest ta piosenka” z pewnością z jej autorów uczyniła już milionerów.

Na liście 10 hitów wszech czasów są jeszcze 3 rymowanki dla dzieci: „Johny Johny yes Papa – Loo Loo kids” (6,8 mld), którego „tekst jest banalnie łatwy, niektórzy uznaliby, że zupełnie bez sensu”, jak podsumowuje przytaczany wyżej portal. W rolach głównej teledysku występują niemowlę jeżdżące na deskorolce i próbujące podkraść cukier z szafki oraz jego tata (a raczej dziadek), który mu tego zabrania. W tle słychać właściwie jedno zdanie powtarzane w kółko.

„Bath Song” została oparta na podobnym schemacie (6,6 mld wyświetleń). W prostej piosence o kolejnych etapach mycia się (to, przyznajmy, element pozytywny) wprost skopiowano refren z „Baby Shark Dance”, w tym jakże ambitna frazę: “doo doo doo doo”. Kolejna po “Bath Song” produkcja kanału Cocomelon – „Wheels on the bus” – to także muzyczna wyliczanka dla dzieci, traktująca o charakterystycznych dźwiękach i ruchach przemieszczającego się autobusu miejskiego. To też prosta, ale bardzo sympatyczna piosenka z 7 miejscem na świecie i 5,8 mld odtworzeń.

„Learning colors” i „ABC alphabet songs” to także światowe hity (i piosenki dla dzieci), które mają pewiien potencjał edukacyjny. „Pewien”, bo „Learning colors” – film kanału Miroshka TV – miksuje cyrylicę i agresywne zachowanie jajek napełnianych kolorami z dziwnego automatu. „ABC alphabet songs” to rzeczywiście piosenka, którą można polecić.

CZYTAJ TAKŻE: Czy zabawka może przejść na emeryturę? Na pewno może trafić do Muzeum Zabawy i Zabawek!

A co w Polsce? Ten sam mechanizm!

Te same gusta odzwierciedla polska lista wszech czasów. Tu także znajdziemy kilka filmów/piosenek dla dzieci. Listę otwiera „Gummi Miś – Bańkę łap” – disco polo dla dzieci o kąpieli: hałaśliwe, z niewyraźnym tekstem, prostymi i powtarzanymi w kółko słowami oraz 599 mln wyświetleń. Na drugim miejscu mamy piosenkę z filmu: „Gorączka lodu” (to już ambitniejszy repertuar, ale hollywoodzki i dla starszych dzieci). Dalej filmik dla dzieci z ukazanymi koparkami i innymi maszynami budowlanymi (nawet nie jest to piosenka), który ma 320 mln wyświetleń (czyli chłopięcość ma się dobrze?). Na liście polskiego TOP10 znajdziemy jeszcze „Idziemy do zoo” (247 mln wyświetleń), „Kaczuszki” (przeróbka na wyliczankę popularnego hitu z pokazywaniem sprzed lat), lekcję „Alfabetu dla dzieci – pociąg 3D” oraz „Liska Łakomczuszka” (kolejno: 5, 6, 7 i 8 miejsce).

Czy dzieci są głównym użytkownikiem YouTube’a?

Powtórka tego typu schematu, gdzie w światowych i polskim zestawieniu za największymi liczbami odtworzeń stoją proste wyliczanki dla dzieci z dance’owym (a wręcz miejscami transowym) rytmem nasuwa pytanie: kto włącza dzieciom tego rodzaju utwory i powtarza je, prawdopodobnie na życzenie dzieci aż tyle razy?

„Kolejny dziecięcy przebój, który maluchy kochają i chcą słuchać raz za razem” – czytam na portalu Nano komputronik. Owszem, zgodzę się, że dzieci uczą się przez powtarzanie i potrzebują prostych melodii, ale ten repertuar? Na szczęście w Polsce jest trochę lepiej, ale gdyby wziąć na poważnie powyższe statystyki, to każde dziecko na świecie musiałoby wysłuchać „Baby Shark Dance” co najmniej kilka razy! A może dzieci dostają wprost do ręki smartfony i same szybko uczą się używania przycisku zapętlającego muzykę? Obie odpowiedzi są niepokojące i nasuwają obawy o rozwój wyobraźni muzycznej, językowej, a nawet zdolności koncentracji uwagi przez najmłodszych.

Zwróćmy wreszcie uwagę, że wspomniane wyżej piosenki przeznaczone są dla bardzo małych dzieci. Nie jestem wrogiem żartu muzycznego czy wyliczanek, które są stare jak świat, ale tego rodzaju prosty tekst w połączeniu z transowym rytmem raczej nie wróży niczego dobrego. Tytuły typu „Godzina piosenek dla dzieci” jasno pokazują, że rodzice używają tego rodzaju playlist jako uspokajacza lub nawet może smoczka, bo w powyższym zestawieniu piosenek wartych polecenia jest jak na lekarstwo. A ich popularność przebija nawet „Przez twe oczy zielone” zespołu Akcent i Zenka Martyniuka.

CZYTAJ TAKŻE: Rodzice nie znoszą złotych jajek – czyli mądrze o finansach dla całej rodziny

Co zamiast? Co można polecić?

Może warto zaproponować tu nieco ambitniejszy, a sprawdzony edukacyjny repertuar, jak piosenki zespołu „Fasolki”, z „Domowego przedszkola” czy Pana Tik-Taka (TUTAJ jest ich cała lista). Przeboje „Mydło wszystko umyje, nawet uszy i szyję”, „Bo fantazja jest od tego, aby bawić się na całego” czy „Kulfon, kulfon, co z ciebie wyrośnie” – śpiewała cała Polska. Piosenki „Misia i Margolci” (również z programu TVP) są przeznaczone dla bardzo małych dzieci i również absolutnie je polecam („Tupu tup po śniegu”, „Tydzień ma 7 dni”, „Psotna kózka”). Warto poszukać także przebojów z seriali animowanych dla dzieci, jak: „Miś Uszatek” czy „Pszczółka Maja”, które są przecież częścią polskiego dziedzictwa kulturowego i łączą pokolenia.

Utwory Juliana Tuwima czy Marii Konopnickiej oraz właśnie proste wyliczanki, zwane tu „Melorymkami”, znajdziemy na stronie Kidi Max. „Płyta “Melorymki” ukazała się w ramach akcji “Cała rodzina gra i śpiewa”, w której zachęcamy do wspólnego śpiewania i muzykowania na prostych instrumentach (cymbałki, bębenki, grzechotki) w oparciu o metodę umuzykalniania małych dzieci stworzoną przez Carla Orffa” – czytam w opisie. Warto poszukać stron zespołów dziecięcych (piosenka „Lisek Łakomczuszek” zespołu „Śpiewające brzdące” to pozycja nr 8 z TOP10 polskiego YouTube’a), czy sięgnąć nawet po twórczość polskich artystów, aktorów, czytających wiersze i śpiewających.

OGLĄDAJ TAKŻE: