“Lektury domowe”: Płaskoziemcy, kryptydy, feudalizm. Czas odkłamać mity o średniowieczu!

„Widmo średniowiecza uparcie krąży po Europie jako ulubiony chłopiec do bicia progresistów. A my nie chcemy wcale bronić średniowiecza. Ono broni się samo jak róża w zimowym ogrodzie. Ma swoje kolce, ale ma też swoje piękno. Wszystkie „oświecone” mity o średniowieczu więcej mówią o naszej współczesności niż o nim samym. I, jak wszystkie zabobony, dają się łatwo wyjaśnić historycznie i racjonalnie”. Te słowa Jacka Kowalskiego, autora książki “Średniowiecze. Obalanie mitów”, jasno wskazują cel, jaki sobie wyznaczył i zakres tematów, które opisuje. Autor deklaruje także, iż nie zamierza podejmować dysputy na wszystkich frontach, bo: „To już zrobili inni. Zapraszam do spaceru: od mitów, drogą pogodnej gawędy, w głąb wieków średnich”.

Jaki jednak sens ma ta podróż w czasie dla czytelnika, który nie jest jakoś szczególnie zainteresowany tym tematem? Tym bardziej, że edukacja szkolna nie zachęca specjalnie do poznawania bliżej realiów tej, z pozoru „ponurej”, epoki. Powody, dla których warto książkę Jacka Kowalskiego mieć w domowej bibliotece, są co najmniej dwa. Pierwszy z nich to edukacja domowa, która w czasach nam współczesnych wydaje się być potrzebna, a może wręcz konieczna w czasach, gdy szkoła jest w coraz większym stopniu poddawana ideologicznej presji, a nauczanie historii staje się jednym z najważniejszych pól konfrontacji. Dzisiaj, jak to już nieraz w naszej historii bywało, bardzo wiele zależy od tego, co w rodzinnym kręgu będziemy sobie przekazywać jako obraz naszej tradycji. Drugi powód odnosi się właśnie do średniowiecza, które dawno temu stało się już tylko fałszywym stereotypem i negatywnym punktem odniesienia dla lewicowego i liberalnego dyskursu. Synonimem ciemnoty i zniewolenia umysłu przez religię.

Książka Jacka Kowalskiego nie jest podręcznikiem, ale doskonałą lekturą uzupełniającą naszą szkolną edukację. Jest zbiorem niebanalnych esejów, których treść i forma językowa mogą służyć jako przykład popularyzacji historii w najlepszym stylu. Autor wybrał najbardziej typowe zabobony na temat epoki wieków średnich, każdy z nich poddając analizie w odniesieniu do faktów historycznych, które całkowicie przeczą powszechnie znanej narracji. Sięgając do przykładów z architektury, literatury i źródeł historycznych Kowalski odkrywa przed czytelnikiem prawdziwy obraz epoki, której Europa zawdzięcza swój rozwój i sukcesy odnoszone w następnych stuleciach. Wskazuje przy okazji na źródła czarnej legendy i fałszerzy historii.

CZYTAJ TAKŻE: Lektury domowe: Czy Jezus naprawdę miał żonę? O odkłamywaniu antykatolickiej narracji

Średniowiecze ciekawe i wyrafinowane?

Spór o Średniowiecze ma istotne znaczenie dzisiaj, ponieważ stworzona w tamtej epoce nasza chrześcijańska cywilizacja europejska pogrąża się w kryzysie, który dotyczy nie tylko nas samych, ale będzie dotyczył także naszych dzieci, z których każde stanie przed wyborem drogi życiowej. Zanim ktoś zdecyduje czy odrzuca, czy też przyjmuje to dziedzictwo, powinien je poznać i zrozumieć. W czym „Obalanie mitów” może znakomicie pomóc.

Jacek Kowalski zwraca uwagę na fakt, że: „Szanowny czytelnik musi niniejszym przyjąć do wiadomości, że straszliwy „średniowiecz” bywa w pewnych rejestrach niezwykle niejednoznaczny, a tylko w niektórych jednoznaczny do bólu. Bogatszy i ciekawszy niż wynikałoby ze stereotypów, którymi nas w szkole karmili i karmią w mediach. Obfitował w zaskakujące sytuacje, dzieła, ludzi, sprawy niezgodne z dogmatami wiary i duktem historii świętej, a jednak pozostające z nimi w doskonałej symbiozie. Bywał prymitywny, ale i wyrafinowany. Człowiek współczesny znajdzie w nim znacznie więcej własnych uczuć i myśli, niżby mógł – jako ze średniowieczem nieobznajomiony – przypuszczać. Odnajdzie też wiele rzeczy zupełnie nowych, o których nawet mu się nie śniło. A cóż dopiero filozofom”.

CZYTAJ TAKŻE: Lektury domowe: Czarne karty Kościoła? Czy powinniśmy wstydzić się za naszą wspólnotę?

Św. Augustyn wyprzedził Kopernika?

Jako jeden z przykładów domniemanej zabobonności średniowiecza autor opisuje rzekomych wyznawców „płaskoziemia”, których wymyślił w XIX w. jeden z historyków jako jaskrawy symbol ówczesnej ciemnoty. Podczas gdy w rzeczywistości wystarczy choćby rzucić okiem na wizerunki monarchów z berłem w jednej i z jabłkiem królewskim w drugiej ręce – symbolem kuli ziemskiej jako władztwa królów. Co więcej, widzimy miniaturę z XIII w. z postacią Chrystusa stwarzającego świat jako kulę. I tak widział ziemię absolwent szkoły lub średniowiecznego uniwersytetu, opierając się na hipotezach starożytnych autorów. Bo nie jest prawdą to, o czym nas dezinformują nauczyciele, że obraz świata w średniowieczu był oparty na słowach z Pisma Świętego, a nie na dziełach starożytnych uczonych. Którzy notabene niczego pewnego w sprawie kształtu ziemi nie mogli ustalić, gdyż odpowiednie instrumenty badawcze powstały kilkaset lat później. Uważano tylko, że ziemia jest centrum wszechświata, ale to za Ptolomeuszem, a nie za Pismem Świętym!

„Oczywiście, że zdarzali się w średniowieczu kopacze rowów i szynkarki, którzy nie wiedzieli że ziemia jest kulista; nie dlatego, że myśleli, że jest płaska, ale dlatego, że w ogóle o tym nie pomyśleli” – cytuje klasyka (Clive’a Staplesa Lewisa) Jacek Kowalski. Inny przykład: Czy ktoś z nas usłyszał w szkole bądź w „internetach”, że święty Augustyn zgłaszał wątpliwości do hipotezy Ptolemeusza o ziemi jako centrum wszechświata? Albo że później święty Tomasz oznajmił, że jest to tylko jedna z możliwych hipotez? Zapewne nie i nic dziwnego, bo fakty te nie pasują do czarnej legendy o czasach triumfu ciemnoty, której mroki rozświetliło rzekomo dopiero odrodzenie.

Inne przykłady przywołane przez autora opisują znane i powtarzane w średniowieczu wytwory fantazji na temat nieznanych krain czy dziwacznych stworzeń, które powtarzano za starożytnymi autorami. Ich teksty znali bowiem uczeni z epoki, którzy rzekomo niczego poza Pismem Świętym i teologią nie czytali. Cóż z tego, skoro łatwiej współczesnym historykom przypisywać autorstwo nieprawdziwych opowieści ludziom z epoki średniowiecza?

CZYTAJ TAKŻE: “Lektury domowe”: Dziennikarskie śledztwo w sprawie… Jezusa. Jakie wyniki przyniosło?

Triumf cywilizacji duchowości

Omawiając kolejne rzekome zabobony Jacek Kowalski przedstawia nam zupełnie nieznaną czytelnikom panoramę Europy przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia po Chrystusie. Czasy, gdy po upadku imperium rzymskiego i triumfie plemion barbarzyńców wyłoniła się na terenach Europy nowa cywilizacja – Christianitas, czyli “wspólnota obejmująca ludzi wszystkich stanów i wszystkich nacji europejskiego Zachodu świadomych, że już do niej należą” – pisze Jacek Kowalski.

Po 1000 roku przychodzi świt przyszłych narodów Europy, na początku w formie wielu feudalnych chrześcijańskich królestw zamiast typowej dla azjatyckiego wschodu imperialnej despotii, np. muzułmańskiej. Powstaje wspólnota państw oparta o wiarę w tę samą prawdę i te same zasady moralne, która pozwoliła łączyć siły w obronie wolności przed najazdami islamu Tatarów i Turków. Która pozwalała rozwijać europejską sieć handlową, bankową, uniwersytecką i naukową. W której małżeństwa dynastyczne monarchów łączyły państwa narody i regiony ponad granicami. Christianitas, w której łacina łączyła ludzi i ułatwiała wymianę myśli i technologii. Wspólnota krzyżowych rycerzy, którzy w międzypaństwowej koalicji potrafili odebrać muzułmańskim satrapom podbite ziemie chrześcijan i zbudować tam chrześcijańskie Królestwo Jerozolimskie.

To wszystko stało się możliwe dzięki uniwersalnej duchowości Kościoła, którego struktura łączyła państwa Europy, a kapłani stali się de facto politycznymi wychowawcami monarchów, świadomych, że Dekalog i przykazanie miłości bliźniego obowiązują także władców, a władza musi być sprawowana w imię sprawiedliwości. A więc nigdy nie może stać się tyranią, bo straci prawomocność, na straży której stał papież i Kościół. Był to zatem model władzy ograniczonej i poddanej kontroli przez niezależną władzę duchową.

CZYTAJ TAKŻE: Obalając mity i czarną legendę. Recenzja książki “Epopeja krucjat”

Inspiracja dla Tolkiena

Czytając książkę Jacka Kowalskiego czytelnik nie będzie miał wątpliwości, że autor, kreśląc rzetelnie, ale też nadzwyczaj sugestywnie, prawdziwe obrazy z historii średniowiecznej Europy pokazuje nam coś więcej niż świadectwa odległej przeszłości. Ma przecież świadomość, że w Polsce, nadal jeszcze, właśnie historia kształtuje światopogląd wielu obywateli.

Przed laty Jacek Kaczmarski(!) zaprosił swego młodszego kolegę, Jacka Kowalskiego, do udziału w koncercie zatytułowanym „Dwie Sarmacje”, gdzie obaj toczyli muzyczny dialog, prezentując utwory odnoszące się wprost do naszych dziejów (do zobaczenia na YouTubie). Przy tej okazji Kaczmarski mówił, że „w historii można znaleźć wszystkie możliwe sytuacje oraz rodzaje zachowań ludzkich. Przywołując dzisiaj zdarzenia, które miały miejsce 500 czy 300 lat temu, aby skomentować rzeczywistość współczesną, to nic innego niż powiedzieć, że natura ludzka zawsze zawierała w sobie i zawiera dziś ten sam bezmiar możliwości zła, dobra, rozpaczy czy nadziei”. Jacek Kowalski pokazuje, że ludzie w czasach średniowiecza nie byli głupsi, bardziej nieszczęśliwi czy zniewoleni niż my sami dzisiaj.

Swoją drogą, być może niektórzy czytelnicy odkryją, czytając „Obalanie mitów” na temat średniowiecza, że przecież nadzwyczajny urok powieści Tolkiena ma swe źródła w tamtej epoce zamków, rycerzy, męstwa i honoru, a także wiary w nadprzyrodzoną moc miłości człowieczej do bliźniego swego, do rodziny, do przyjaciół i ziomków z ojczystej ziemi. Ale także w epoce, gdy respekt dla sił nadprzyrodzonych i duchowych istot, które nam towarzyszą w ziemskiej wędrówce, był powszechny i naturalny. Niemal tak samo, jak w imaginarium stworzonym przez genialnego autora “Władcy pierścieni”.

Post scriptum: Najlepsza wiadomość jest taka, że Jacek Kowalski napisał wiele innych, równie ciekawych książek na temat rozmaitych epok historycznych oraz nagrał kilka płyt z utworami, które znakomicie ilustrują jego książkowe narracje.

Przeczytaj. Podaj dalej.

OGLĄDAJ TAKŻE: