Czechy zamykają sprawę konwencji stambulskiej. Polska powinna wrócić do tej debaty

Na łamach “Dziennika Gazety Prawnej” ukazał się ważny artykuł Tomasza Rowińskiego, Czechy zamknęły sprawę konwencji stambulskiej. W Polsce ta dyskusja powinna wrócić.

22 czerwca rząd Andreja Babiša cicho uchylił uchwałę swoich poprzedników z 2023 roku, formalnie kończąc proces ratyfikacji konwencji stambulskiej w Czechach. Decyzję ujawnił dopiero czeski portal irozhlas.cz – bez żadnego oficjalnego komunikatu. To de facto domknięcie procesu, który zaczął się w styczniu 2024 roku, gdy czeski Senat odrzucił ratyfikację, zabrakło wówczas zaledwie dwóch głosów.

Dlaczego to zaskakujące – i dlaczego nie powinno być

Tomasz Rowiński zwraca uwagę na paradoks: Czechy to jeden z najbardziej zsekularyzowanych krajów Europy, gdzie religia praktycznie nie ma wpływu na życie publiczne. Jeśli sprzeciw wobec konwencji miałby – jak sugerowano w polskiej debacie – wynikać wyłącznie z motywacji religijnych, ratyfikacja w Czechach powinna być formalnością. Tak się jednak nie stało.

Co więcej, głosowanie w czeskim Senacie nie przebiegało według klasycznego podziału lewica–prawica – część senatorów socjaldemokratycznej ČSSD głosowała przeciw, a konserwatywna ODS – za. Autor podkreśla, że to podważa wygodną narrację, według której krytyka konwencji jest z definicji przejawem światopoglądowego zacofania.

Argumenty strony czeskiej

Rowiński przywołuje kluczowe głosy z czeskiej debaty:

  • senator Zdeněk Hraba określił konwencję jako dokument ideologiczny, który w praktyce nie pomaga ofiarom przemocy domowej,
  • wiceprzewodniczący Senatu Jiří Oberfalzer zwracał uwagę na zastępowanie pojęcia płci kategorią gender, co zaciera różnice biologiczne,
  • pojawił się też argument empiryczny – w krajach, które konwencję ratyfikowały, nie odnotowano wyraźnego spadku przemocy domowej,
  • oraz argument o wystarczalności prawa krajowego, które – zdaniem przeciwników ratyfikacji – już teraz chroni ofiary.

Autor zauważa, że argumentacja czeska w dużej mierze pokrywa się z tą rozwijaną wcześniej w Polsce przez środowiska katolickie – trafiła więc również do „pragmatycznie racjonalnych” Czechów.

Polska debata – ostrzejsza, ale nierozstrzygnięta

W przeciwieństwie do Czech, w Polsce spór o konwencję (ratyfikowaną w 2015 r.) miał znacznie bardziej konfrontacyjny charakter – krytycy byli atakowani personalnie i przedstawiani jako reprezentanci „ciemnogrodu”, a zapowiedzi wypowiedzenia konwencji nigdy nie przełożyły się na konkretne działania legislacyjne.

Rowiński przypomina o alternatywnym projekcie środowisk Marka Jurka z 2020 roku – Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny, opartej na idei wzmacniania rodziny zamiast kategorii płci kulturowej. Inicjatywę poparł Episkopat Polski, a obywatelski projekt „Tak dla rodziny, nie dla gender” zebrał ok. 150 tys. podpisów, choć został odrzucony przez większość parlamentarną KO. Projekt prezentowano jednak szeroko za granicą – w Zagrzebiu, Paryżu, Lyonie, Brukseli (w tym w Parlamencie Europejskim), Budapeszcie i Rolduc – i zyskał przychylność episkopatów Europy Środkowo-Wschodniej (Chorwacji, Słowacji, Węgier).

Autor przypomina też, że oprócz Czech konwencji nie ratyfikowały Bułgaria, Litwa, Słowacja i Węgry, a wycofała się z niej Turcja.

Sedno sporu: wybór cywilizacyjny

Dla Rowińskiego czeska decyzja powinna być impulsem do wznowienia debaty w Polsce. Skoro kraj uchodzący za wzór laickości doszedł do wniosków zbieżnych z polskimi krytykami konwencji – i to głosami polityków z różnych stron sceny politycznej – trudno dalej twierdzić, że sprzeciw wobec dokumentu wynika wyłącznie ze światopoglądowego zacofania. Wskazuje to raczej na uniwersalny charakter tych argumentów.

Autor podkreśla, że konwencja stambulska opiera się na założeniu, iż role płciowe są jedynie konstruktami społecznymi będącymi źródłem przemocy – a więc problemem do „rozmontowania”, nie wartością do ochrony. Zestawia to z rosnącą liczbą młodych ludzi zmagających się z kryzysem tożsamości płciowej, wskazując, że osłabianie roli rodziny i wzorców tożsamości nie jest w tym kontekście neutralne, lecz może pogłębiać społeczną dezorientację.

Konkluzja

Rowiński odrzuca argument, że decyzja czeskiego rządu ma charakter wyłącznie symboliczny. Jego zdaniem przemoc domowa pozostaje realnym problemem, ale odpowiedzią powinny być rozwiązania wzmacniające rodzinę – takie jak Międzynarodowa Konwencja Praw Rodziny – a nie dokument budujący swoją logikę na osłabianiu instytucji rodziny. Autor apeluje o odrzucenie fałszywego utożsamiania krytyki konwencji z poparciem dla przemocy oraz o czujność wobec ideologicznych treści przemycanych pod hasłami humanitarnymi.