McKenna West, pielęgniarka z Alaski i samotna matka dwójki dzieci, zgodziła się w 2025 roku zostać surogatką dla pary z Kalifornii – Nausheen Gilkar i Omara Ahmeda. Gdy w 20. tygodniu ciąży u dziecka zdiagnozowano zespół niedorozwoju lewego serca (HLHS) – poważną, ale uleczalną wadę wrodzoną – biologiczni rodzice zażądali od niej aborcji, powołując się na klauzulę umowy dopuszczającą przerwanie ciąży w razie „anomalii”. West odmówiła.
Sprawa trafiła najpierw przed sąd na Alasce, który przyznał kobiecie prawo do samodzielnych decyzji medycznych, choć dopuścił też, by to sąd w Kalifornii wskazał miejsce porodu. Gilkar i Ahmed zażądali od surogatki zwrotu pieniędzy i 250 tys. dolarów odszkodowania oraz próbowali zmusić ją do porodu w Kalifornii pod opieką wybranego przez nich zespołu. West odpowiedziała, że zgodzi się, jeśli rodzice zobowiążą się do zgody na operację ratującą życie dziecka. Sama złożyła wniosek o przyznanie jej praw opiekuńczych.
Ostatecznie kobieta z własnej inicjatywy wyjechała do Teksasu, gdzie działają lekarze mający doświadczenie w leczeniu HLHS. 11 sierpnia do sprawy włączył się prokurator generalny Teksasu Ken Paxton, argumentując, że żadna umowa surogacyjna nie może dawać dorosłym prawa do odmowy dziecku leczenia ratującego życie. Sąd w Dallas przychylił się do jego wniosku, nakazując szpitalowi natychmiastową opiekę po narodzinach, zakazując wywożenia dziecka z Teksasu i wyznaczając mu kuratora.
Dzień później, w środę 12 sierpnia, chłopiec – nazwany przez matkę zastępczą Gabrielem – przyszedł na świat w Teksasie. Kolejne posiedzenie sądu w sprawie opieki nad dzieckiem wyznaczono na 25 sierpnia.
Sprawę skomentował m.in. kongresmen Chris Smith, chwaląc odwagę i poświęcenie surogatki, a prawniczka z Uniwersytetu Teksańskiego Rachel Rebouché zwróciła uwagę, że gdyby sąd uznał umowę surogacyjną za wiążącą, to właśnie rodzice zamierzeni mogliby zachować prawo do odmowy leczenia dziecka.

